Re: Realne perpetuum mobile?
Bez kategorii / 26 września 2013

Pominąłeś! Proces elektrolizy można prowadzić bardzo małym prądem, ą że ciepło jest proporcjonalne do I^2, to mało stracisz. I przy spalaniu nieźle huknie — ot odzyskałeś energię grawitacyjną de facto. Ale jakbyś chciał z tego huknięcia wyprodukować prąd, to będziesz miał sprawność — ja wiem — 50%….W każdym razie tyle wynosą najlepsze sprawności osiągane przez elektrownie gazowo-parowe. To, co uzyskasz z wyporu, możesz pominąć w procesie quasi-statycznym. Tomek Czytaj dalej ...

Re: Biznes na frajerach
Bez kategorii / 7 września 2013

Ależ święte słowa prawisz! Zamiast straszyć się glinem, czy jakimś tetrahydroftalanem (czy jak mu tam) powinniśmy: * pójść raz do roku na zbadanie poziomu cukru * ciśnienia tętniczego 145/85 nie bagatelizować Babeczki powinny zacząć się kąpać „erotycznie” – w czasie kąpieli powinny namiętnie macać swoje piersi i pachy. Każdy wymacany guzek zgłaszać do diagnozy. Otyłość! Ja wiem, że otyłość to jest sprawa beznadziejna. ALE! już utrata 5% masy ciała się przekłada. Przekłada oczywiście na korzyści zdrowotne. Schudnij 25 kg brzmi deprymująco, ale schudnij 5 kg już nie. Brak ruchu! Od razu wszyscy sobie wyobrażają jakieś wyczyny i fitnes kluby. 3 x 30 130 ! 3 – trzy razy w tygodniu 30 -trzydzieści minut I najważniejsze: 130 – aby utrzymać rytm serca na poziomie 130 uderzeń na minutę. Ten ostatni parametr jest najważniejszy. Dla osoby niewytrenowanej to może być szybki marsz. Teraz sobie przypominam, że któreś z tych najlepszych czasopism medycznych opublikowało pracę, że jeśli dojeżdżając do pracy, co dziennie wysiądziesz z tramwaju o jeden przystanek wcześniej – no to się już przekłada na korzyści zdrowotne. Więc nie potrzeba dokonywania czynów HEROICZNYCH. Wystarczy 5 kilo mniej lub jeden przystanek dalej… i już są korzyści! I to są czynniki, którymi warto się ekscytować! A nie jakimś tam glinem. Czytaj dalej ...

Biznes na frajerach
Bez kategorii / 7 września 2013

pomruk!+ Tlen powoduje nie tylko ślepotę niemowląt, ale też uszkodzenie płuc. Mam na to papiery! Mówię poważnie. Filozoficznie. Oburzałem się, że przed wystąpieniem Lutra Kościół Katolicki zakazywał czytania Biblii przez niewtajemniczonych. Teraz, gdy doniesienia naukowe i „naukowe” stały się tak dostępne, ja bym zażądał zakazu dostępu do nich przez internet dla niewtajemniczonych. Porównanie ryzykowne. Wiem. Z góry uprzedzam. Na temat Lutra dyskutować nie mam najmniejszego zamiaru. al.1 skrzywdził internet. Czyta coś, co wygląda na rzeczowe, naukowe opracowanie, bo podaje naukowe przypisy… Tym czasem są to głupstwa. Czytaj dalej ...

Re: oczywiście
Bez kategorii / 18 sierpnia 2013

alsor napisał: > Galileusza straszyli i więzili żeby nie głosił, wyparł się i zapomniał. > No, ale on robił swoje, i szyfrował swoją korespondencję, > żeby durnie go nie zakatrupili… i tak wyrolował ciemniaków. > > I pewnie tylko dzięki tym szyfrom, dzisiaj możesz tu pisać o gwiazdach, hehe! > I co w związku z tym? Stale powracasz do czasów gdy nauka się rodziła. Niewygodnie pisać o czasach obecnych? Zmiany – i to potężne – nastąpiły i w ciagu ostatnich 100 lat. Ach, wiem, w czasach Galileusza jednostka mogła dokonywać genialnych odkryć w piwnicy, dziś nikt nie doceni osoby piszącej na forum, przełom trzeba ogłaszać w jakiejś tam Nature i robi to po kilkadziesiąt osób naraz… Swoją droga: pseudonauka choć ma miliony wyznawców jakoś nie znosi prac zespołowych ;-) > > Nie była mierzona. > Gdybyś znał problem wiedziałbyś, że to jest bardzo trudne – > w zasadzie niewykonalne. > Była mierzona w ten czy inny sposób, do pomiaru prędkości światła jeszcze warto wrócić. > Przez 100 lat mierzyli tylko średnie – tam i z powrotem […] To nie jest prawda. Choćby możesz wyznaczyć prędkość światła ze znajomości stałej przenikalności magnetycznej i dielektrycznej próżni – a tu nie masz żadnego „tam i z powrotem”. > > > Osiągnięcia nieopublikowane nie istnieją, > > Tak, ci standardowi mają taki konsensus, > znaczy starają się od wieków żeby tak było, hihi! Nie rozumiem. W jaki sposób osiągnięcia niepublikowane istnieją w nauce? Jak rozumiesz ich istnienie? Czytaj dalej ...

Ludzka pozostaje zmysłowość
Bez kategorii / 7 sierpnia 2013

dum10 napisał: > by_t napisał: > > > Bo w tej dziedzinie symboliczny model(może być matematyczny) naszych mni > emań n > > akłada się na model naszej indywidualnej „świadomości” a słow > o indy > > widualny zamknięte jest w zmysłowości i tam przebywa nieustannie złośliw > ie tworząc. > > Dobrze to ujales. Zmyslowosc jest kluczem do zrozumienia ludzkiej swiadomosci > i smiesznym jest modelowac takie zjawiska matematycznie gdyz tworzy ona namietn > osci ktorych zlosliwosc polega na nieracjonalnosci. Trochę to prawda, bo to co ludzkie, to w dużym stopniu nasza cielesność. Ona rzutuje na naszą świadomość, ale w żadnym wypadku nie jest kluczem Kluczem jest rozumienie rzeczywistości. A wegetatywne funkcje mózgu, nasze zmysły i nasza maszyneria hormonalna daje nam radość życia. Rozumienie często w tym przeszkadza. O ile wiem, nikt nie próbował matematycznie modelować naszej zmysłowości. Modelowanie świadomości nie ma z tym nic wspólnego. Pamiętasz Dumie, jak pisałam, iż z punktu widzenia świadomości i motywacji ból i przyjemność mogą być parametrem matematycznym. Problem w tym, że u zwierząt ( w tym u ludzi) istnieją nocyceptory bólu i szlaki dopaminergiczne w tym mezolimbiczny i mezokortykalny, które doprowadzają sygnału bólu i nagrody do naszego umysłu. Działają wiec nie jak parametryczne regulatory matematyczne ale jak zwykłe zmysły zdolne do odczuwania qualiów. Świadomość i przetwarzanie wiedzy odgrywa tu małą rolę. O ile więc będziemy wkrótce mogli budować w pełni świadome i samoświadome roboty, to naszej zmysłowości nikt nam nie zabierze :) Racjonalne myślenie i planowanie zostawmy bardziej odpowiedzialnym maszynom a my sie oddajmy du Czytaj dalej ...

Re: skończcie z tym budzeniem i bóuuuulem
Bez kategorii / 6 sierpnia 2013

llukiz napisał: > > przez pozostałe 7 godzin i 58 minut świadomośc jest wyłaczona i nie rejes > truje > > zmian prędkości ani zmiany położenia > > No ale skąd wiesz ze jest wyłączona. Jest odcięta od zmysłów, to i nie rejestruje. > Włączone jest dla niej także zapamiętywanie tego co robi. Ale być może moja > świadomość ciężko w tym czasie rozmyśla i porządkuje sobie różne rzeczy. Cały czas upierasz się, żeby prace mózgu i przejawy działania umysłu nazywać nie wiadomo po co świadomością. Co to za świadomość, która nie daje żadnego śladu istnienia? Nie jest dostrzegana nawet przez Ciebie? Nie zostawia śladów pamięciowych? Pisałam wcześniej, że 99% procesów mózgowych (umysłowych) przebiega nieświadomie. To pewnie te procesy masz na myśli. Niektórzy nazywają je podświadomością. > Często > po przebudzeniu wpadamy na rozwiązanie problemów z wieczora. To nic dziwnego. Wiele osób tak ma. Ja się we śnie nauczyłam jeździć na nartach. Tak! Na stoku próbowałam złapać rytm 100x i nic. We śnie poczułam, że płynę i wiedziałam, że ja stanę na stoku, to muszę wychodzić w górę z przeciw skrętu. I rzeczywiści zadziałało na jawie. Potwierdza to fakt, że pola mózgowe mogą porządkować informacje zapamiętane w trakcie treningi świadomego. Że zachodzą olbrzymie asocjacje i z tego powodu możliwe są wynalazki dokonywane podświadomie. Czasem intensywność skorelowanych pobudzeń jest tak duża, że się budzimy i zdajemy sobie sprawę (czyli uświadamiamy sobie) z tego, co wypracował nasz mózg podświadomie. Mnie tak sie przytrafiło z krystianią. Czasem, natomiast, mózg musi powtórzyć ścieżkę z podświadomości na jawie, żeby świadomie rozwiązać problem. Ale zwy Czytaj dalej ...

Re: Moje zdanie -> nie w tym problem
Bez kategorii / 10 lipca 2013

majka_monacka napisała: > Po prostu są konserwatywni. Wiedzialem ze o mnie zahaczysz. > I to jest prawidłowo i dobrze z punktu widzenia całej popul > acji, bo może ona testować nowości, nie narażając całej populacji na tragiczne > skutki. A kto zginie lub przeżyje nie ma przecież najmniejszego znaczenia… Jak zwykle nie stawiasz sprawy na ostrzu noza,bo to nie dosc ze ma bardzo duze znaczenie,ale rowniez jest do przewidzenia i mozesz mnie wierzyc bo ja mam zmysl jak cabbie. Mozesz powiedziec,kto z tego filmu zginie pierwszy a kto ostatni? www.youtube.com/watch?v=wR_lv46kGPQ Wiem ,ze bedzie ciezko to wam ogladac,bo oni nie maja typowego english or southern drawl,za to jezyk jest very condense. > To dotyczy populacji wszelkich istot żywych ulegających ewolucji. Jednym z impu > lsów działania jest instynkt ciekawości i jego wpływ na świadomość, jeśli ewolu > cja osiągnie już ten poziom. Ktora z postaci uznasz za najbardziej swiadoma i ciekawa po pierwszych 20 minutach filmu? Czytaj dalej ...

Re: Jak pająk naprawia pajęczynę?
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

kazeta.pl55 napisała: > Na koniec do Duma: Pająk ma oczy i nimi słabo, bo słabo, ale widzi! Wiem o tym i to z doswiadczenia a nie lekcji biologii. Boje sie pajakow i jak zobacze jakiegos na scianie to go musze zabic.Wtedy wiem,ze musze podchodzic powoli,bo on mnie widzi i nagle moje ruchy czyli zmiany oswietlenia moga go sploszyc,a jak zacznie uciekac to moze mi gdzes za szafe wskoczyc. Ja mowilem o dziurze w sieci.Ja sie polozysz na pajeczynie to bedziesz widzial dziure w niej ktora jest nieruchoma a pajeczyna prawie przezroczysta? Dalej Twoje opowiadnie o pajaku to nierealne fantazje.On nie rozpoznaje terenu oczami aby zaczac projektowac swoja siec tylko chodzi od punktu na scianie do innego. Wiele razy to obserwowalem kiedy byl daleko ode mnie w niewygodnym miejscu aby go dostac i zabic.Co on tam robil wtedy? Czasami tylko siedzi na scianie,ale czasami ciezko pracuje. Zanim zacznie budowac siec chodzi pomiedzy roznymi punktami na scianie,opuszcza sie w dol, wraca,znowu to samo z innego miejsca.On rozpoznaje teren na siec chodzac po nim w kolko. Wypuszcza przy tym nic i jak mu spasuje czasowo ta wedrowka zabiera sie do roboty i przedzie. Pajak to prymitywne zwierze.Czlowiek niewiele jest od niego doskonalszy,jedynie przewyzsza pajaka w tym co wlasnie Ty robisz.Fantazjowaniu i zyciu iluzja,jaki to piekny jest ten bozy swiat. Czytaj dalej ...

Re: dopasowany do pojawienia się człowieka-inteli
Bez kategorii / 16 czerwca 2013

> Gdyby Europejczycy tam nie dotarli to Indianie przez nastepnych kilka tys lat z > yliby w szalasach a Aborygeni w jaskiniach i jedni i drudzy mieli swiadomosc ni > ewiele wieksza niz zwierzyna na ktora polowali. Podobno ci Indianie byli dość dobrze zorganizowani, ucywilizowani, i rozgarnięci w wielu sprawach. A co do inteligencji, rozumienia i tej świadomości, to są puste nazwy i paplaniny. Warunkiem świadomości jest rozumienie – tak? Ale samo rozumienie pojęć to iluzja. Automat rozumie sygnały, znaczy że reaguje poprawnie – nie? Ale ta poprawność to właśnie zadanie automatu – funkcja zaprogramowana. Naciskasz guzik, młot wali w łeb i cześć – kto tu rozumie i co? Ta psychologia myśli, rozumu, inteligencji, świadomości i uczuć to powtarzanie jedynie tych słów, poprzeplatanych innymi słówkami, ale te zdania nie mają żadnej wartości – chyba nonsensy. – reaguję poprawnie, powtarzalnie, jak spłuczka w klozecie – znaczy rozumiem… to znacz co? – wiem że rozumiem… i naprawdę tak myślisz? – myślę bo wiem że rozumiem… aha, to świetnie. – czyli mam świadomość wiedzy… o cholera, naprawdę? – no, ale ja przecież oznaczam że wiem że rozumiem! Czytaj dalej ...

Re: Zmarła Hiacynta i Franciszek ale Łucja żyła
Bez kategorii / 13 czerwca 2013

andrew.wader napisał: > Otoż sądzę, że najistotniejsze zagadki takie jak np.powstanie życia, świadomości , paradoks Fermiego są tak trudne, .. że nie można mieć żadnych zahamowań, jeśli jakieś fakty są w stanie rzucić „nowe światło” na poszczególne zagadnienie. Te zagadki sa za trudne dla nauki,a przynajmniej dla mnie,dlatego nie staram sie ich wyjasniac naukowo tylko filozoficznie lub religijnie. Moj wpis filozoficzny byl reakcja na Twoja koncepcja swiadomosci wszechswiata a religijny jest dla tych zblakanych czytelnikow,ktorzy sa wierzacy i wchodzac na to forum slysza rzeczy ktore moga ich zmartwic. Ja musze myslec o wszystkich i jestem gotow wszystkim przynac racje,bo wiem ze nikt jej nie ma. Jesli chodzi o te objawienia to ja sie tym nie interesowalem i nic nie wiem na ten temat. Nie potrafie juz pisac tak o tym wszystkim jak dawniej. Nie wiem dlaczego nie jest to dla mnie juz pociagajace.Byc moze dlatego,ze bardziej niz wtedy zdaje sobie sprawe z moich ograniczen i bledow. Intuicyjnie tylko wyczuwam,ze te objawienia nie moga byc przedmiotem badan nauki, a co religia z nimi zrobila to nie moja sprawa.Na pewno to,ze ludzie w to wierza nie uczynilo ich zlymi,a jezeli kogos zmienilo na lepsze to spelniaja swa funkcje. Poznanie rzeczywistosci na plaszczyznie naukowej powinno sie odbywac stopniowo,bo nauka jest ciaglym procesem poznawania swiata. Jezeli objawienia sa prawdziwe to nauka wroci do nich kiedy bedzie na to gotowa. Ja jestem optymista i wierze ze jezeli Bog istnieje to nauka go znajdzie,tak ja i znajdzie i inne cywilizacje.To kwestia czasu. Czytaj dalej ...

Re: Nadistoty być może istnieją…
Bez kategorii / 3 czerwca 2013

dum 10 napisał.: > Mozemy jednak zauwazyc, ze nie jest mozliwe istnienie innej,wyzszego > rzedu swiadomosci niz ta, ktora my mamy.No bo jaka to moglaby byc swiadomosc? > Jezeli ja wiem, ze jestem i wiem, ze nic nie rozumiem to nawet sam Bog nie jest w stanie > mnie w takiej swiadomosci pokonac. Dziękuję za komentarz i poparcie tezy, że dzięki nam należy stwierdzić, że Wszechświat ma świadomość. Natomiast mam wątpliwości, czy na pewno nie jest możliwa świadomość „wyższego rządu niż nasza” ? Ktoś kiedyś zauważył (nie pamiętam nazwiska) że należy dostrzec ciąg istot świadomych. Zwierzęta, np. pies dostrzega (ma świadomość) istnienia ludzi i ich niektórych działań, ale nie rozumie i nie jest świadomy, że ludzie prócz znacznego podobieństwa do niego mają „umysły” znacznie bardziej rozwinięte i pewne ich działania nie są przez psa postrzegane (rozumiane).. Jest więc możliwe, że my może nawet już teraz widzimy pewną część „nadistot”, ale nie dostrzegamy ich „wyższego piętra aktywności”. Kandydatami do takich „nadistot” są „Our Ladies” ukazujące się w objawieniach (np. w Fatimie, Guadallupe, Lourd) lub być może pewne twory kosmiczne (np. gwiazdy, nadające jakąś „audycję” dzięki ich cyklicznie zmieniającej się aktywności, centra galaktyk?) ~ Andrew Wader Czytaj dalej ...

Re: pomiar energii zależy od układu
Bez kategorii / 2 czerwca 2013

Tak, podany przez Ciebie przykład jest oczywisty. Tylko w przypadku fotonów pojawia się dla mnie paradoks. Jeśli za kamienie uznać fotony, to nie ma znaczenia, czy biegnę, czy stoję, bo one zawsze będą mnie bombardować z prędkością światła. Czyż nie? Ilość wyrzucanych kamieni – fotonów też się nie zmieni, bo moc lasera nie zależy od prędkości. Oczywiście można by zagmatwać – im wyższa prędkość, tym większa masa i lasera, i baterii, a więc i pewnie jego moc. Jednak nie gmatwajmy. A może trzeba gmatwać? Może wzrost prędkości poprzez wzrost masy lasera generuje więcej fotonów? I zagadka zgubionej energii się rozwiązuje? Ale gdy źródło światła się przybliża to trafiamy do galaktyki darmowych obiadów. Masa lasera wzrasta – wzrasta natężenie emisji fotonów i do tego jeszcze o podwyższonej częstotliwości. Dla mnie jako obserwatora w zależności od tego czy stoję, czy biegnę zmienia się tylko masa kamieni – częstotliwość fotonów. Są wyrzucane „ciężkie”, a przylatują „lekkie”. Co mnie najbardziej gnębi, że kompletnie nie mam problemu, aby dopplera poczuć jak analizuje to na pazie mechaniki fal. Takich zwykłych z grzbietami. Może mój niepotrzebny zgryz bierze się stąd, że nazbyt serio elektrony w modelu korpuskularnym traktuję jako punktowe kulki zabarwione na różne kolory. Spoko. Wiem, że foton nie jest punktem, chociaż jego objętości nie sposób wyznaczyć. O.K. ja czuję tę nieintuicyjną właściwość. Bo tak zacząłem kombinować. Że jakby potraktować tę fotonową kulkę, jako falę materii Diracka – takie wrzeciono fali (z wieloma grzbietami) z narastająco – opadającą amplitudą, to chyba jesteśmy w domu. Barwa zależy od odległości między grzbietami, a te doppler wy Czytaj dalej ...