Re: Ciemna energia, czy taka właśnie topologia ?
Bez kategorii / 13 września 2013

> W ostatnim numerze dwutygodnika „Forum” ( nr 25 z 30.08 – 12.09.2013 ) wydruk > owano artykuł o Saulu Perlmutterze, który otrzymał w roku 211 nagrodę Nobla za > udowodnienie, że Wszechświat ekspanduje. Jak wiadomo ów dowód jest zawarty w pracy pt.: Nagrodę dostał za wieloletnie badania samych supernowych – teorię samego zjawiska oraz metody pomiarowe różnych parametrów SN. No, i nie ma tam żadnego dowodu na rozpędzanie ekspansji i nigdy nie będzie, bo ta ekspansja była tylko wymyślona – tak doraźnie, żeby sobie wyliczać te dystanse. > Czy konieczna jest jakaś „ciemna energia” ? Czy nie wystarczy .. no właśnie .. > przyjęcie założenia, że topologia ( geometria czasoprzestrzeni ) ma po pros > tu taką a nie inną formę (kształt) podobny do rozszerzającego się w nieskończ > oność stożka Topologia przestrzeni to dział matematyki. Mylisz pojęcia z algebry i geometrii ze sprawami rzeczywistymi, czyli tymi które matematyka opisuje, modeluje. Metryka była, jest i pozostanie na wieki, taka jaka nam pasuje: najprostsza. Podobnie było z GPS – czasoprzestrzeń krzywa, relatywizm czasu, sratatata, no i co? Gó… – synchronizujemy zegary i mierzymy odległości po staremu… i nawet na sferze, no a sfera jest przecież teraz tworem nieeuklidesowym, błehehe! Ciemniaki zawsze znajdują sobie nowe demony… żeby bić im gromadnie pokłony… hihi! Czytaj dalej ...

Re: Raczej silniki napędzane naiwnością
Bez kategorii / 25 sierpnia 2013

asteroida2 napisał: > To mi przypomina tę bajkę o krainie w której wszystko jest za darmo i wszystkie > sny się spełniają. I nikt tam nie idzie tylko dlatego, że źli ludzie ciągle nam wmawiają > że ta kraina nie istnieje i że trzeba pracować, bo za darmo nic nie ma. Obejrzeles ten pierwszy film? Ok. 6 minuty Pantone mówil ze w encyklopedii, która kupil w 1955 r. bylo okolo 50 stron poswieconych Tesli i ok. 150 stron poswieconych technice prózniowej, a w encyklopedii z 1958 r pare linijek o Tesli (!) i nic o technice prózniowej (!) > Najwyraźniej wciąż na świecie są ludzie, których takie bajki bardziej przekonują. Jest to > ciekawe zjawisko psychologiczne. Kto po obejrzeniu filmiku, na którym ktoś pokazuje > urządzenie i przechwala się że łamie ono prawa fizyki, uwierzy że to prawda? Czlowiek poswiecil kilkadziesia lat zycia na badania i wynalazki, a Ty to kwitujesz, ze to „bajki”. Zadne urzadzenie nie moze lamac praw fizyki. Nie wiem skad to wziales. On niczego takiego nie powiedzial. Czytaj dalej ...

Re: oczywiście
Bez kategorii / 18 sierpnia 2013

alsor napisał: > Bo to nie są naukowcy, lecz zazwyczaj zwyczajni pracownicy: > instytucji, organizacji, firm, koncernów, rządów. > Pracownicy organizacji i firm oraz rządów muszą się podporządkować temu, co Wielkie Centrum ustalilo w sprawie teorii Stanu Stacjonarnego. Rozumiem. Przyjacielu, koncerny i rządy mają tę koncepcję głęboko gdzieś nawet jeśli przypadkiem o niej słyszeli. Masz pewnie takie wyobrażenie o nauce jak osoby, które osobiście nawet nie znają kogoś zajmującego się nauką, więc wyobrażają sobie, ze istnieje nauka „oficjalna” której dzielnie sprzeciwiają sie dziś „niezależni” badacze wolni od zobowiązań wobec koncernu XYZ. A „wyrobników” nauki typu urzędniczyna jest pełno, owszem. Tylko że ich wkład do tejże jest przyzerowy. > > Przejrzyj sobie historię nauki – kto tam odkrywał, dochodzi, badał, > a kto negował, blokował, więził i popadał w różne śmieszne doktryny, > dogmaty, jedynie słuszne prawdy, czyli tworzył te konsensusy. > Kto? Badacz na uniwersytecie nie badał, zastępował go w tym Janko Muzykant? Owszem, jeszcze 100 lat temu indywidualista mógł osiągnąć naprawdę wiele. Ale niestety – nauka się rozwija w tempie zastraszającym. Omawiany artykuł o wieku gwiazdy opublikowali uczeni z 5 dużych ośrodków badawczych i zaprzęgli do badań… teleskop kosmiczny Hubble’a. Nie uczynili tego bywalcy forum naukowego jako wynik swych przekomarzań. > Oryginalna teoria eteru Lorentza – z globalnym układem wyróżnionym, > jest nadal w pełni zgodna z wszystkimi obserwacjami i eksperymentami. > > A STW jest tylko właśnie konwencją – uproszczeniem, > które polega na tym c = const, bo ta Czytaj dalej ...

Re: mody i orzechowe dziadki
Bez kategorii / 12 sierpnia 2013

majka_monacka napisała: > > >…. od Arystotelesa, okazały się pomyłką lub bajaniem. > > > by_t napisał : > > Chcesz powiedzieć że teraz moda na Arystotelesa bo Platon się już znudził >> majka_monacka napisała: > To nie jest kwestia mody. To są błędy w koncepcjach. Z tym to nigdy nie wiadomo – mamy dość stały repertuar różnorodnych sposobów już od czasów przed sokratejskich albo i dawniejszych – reszta to indywidualne wariacje > Filozofia Arystotelesowska, …… Stąd też konieczność studiowania > „samego siebie” w poszukiwaniu pamięciowych śladów o ideach. Przy czym poznanie > polegać miało na konfrontowaniu świata doczesnego ze światem idei a wiedza prz > yrastała poprzez analizę i syntezę pojęć, tworzenie tez i antytez, ich przyjmow > anie lub odrzucanie. To nie takie proste ale jeżeli już – to odrzucasz modele jako tworzenie tez i antytez i nie przyjmujesz postępu poznania przez konfrontowanie ich z „ doczesną” rzeczywistością (?) więc co robi w niezdeterminowanym świecie nauka ze swoimi ideami –teoriami – modelami? Źródłem modeli jest przecież jedynie człowiek więc dobre by było poznanie samego siebie jako początek poznania w ogóle – a już dla Twojej nauki w szczególności. Arystoteles zakwestionował tę koncepcję wskazując, że ucze > nie według Platona jest niemożliwe i niepotrzebne, ponieważ idee i pojęcia ( > Eide) zostały nam dane a priori w formie ostatecznej a świat idei jest odse > parowany od doświadczeń indywidualnych, a przez to stały i niezmienny. > > by_t napisał : ………………………̷ Czytaj dalej ...

Re: Ludzka pozostaje zmysłowość
Bez kategorii / 7 sierpnia 2013

> O ile więc będziemy wkrótce mogli budować w pełni świadome i samoświadome robot > y, to naszej zmysłowości nikt nam nie zabierze : A te roboty to będą świadome wedle Twoich dziwnych kryteriów, czy może będą miały świadomość, świadomość tak jak ja ją rozumiem? Czyli czy będzie można zrobić robota którego boli jak się naciśnie guzik? Czytaj dalej ...

Ludzka pozostaje zmysłowość
Bez kategorii / 7 sierpnia 2013

dum10 napisał: > by_t napisał: > > > Bo w tej dziedzinie symboliczny model(może być matematyczny) naszych mni > emań n > > akłada się na model naszej indywidualnej „świadomości” a słow > o indy > > widualny zamknięte jest w zmysłowości i tam przebywa nieustannie złośliw > ie tworząc. > > Dobrze to ujales. Zmyslowosc jest kluczem do zrozumienia ludzkiej swiadomosci > i smiesznym jest modelowac takie zjawiska matematycznie gdyz tworzy ona namietn > osci ktorych zlosliwosc polega na nieracjonalnosci. Trochę to prawda, bo to co ludzkie, to w dużym stopniu nasza cielesność. Ona rzutuje na naszą świadomość, ale w żadnym wypadku nie jest kluczem Kluczem jest rozumienie rzeczywistości. A wegetatywne funkcje mózgu, nasze zmysły i nasza maszyneria hormonalna daje nam radość życia. Rozumienie często w tym przeszkadza. O ile wiem, nikt nie próbował matematycznie modelować naszej zmysłowości. Modelowanie świadomości nie ma z tym nic wspólnego. Pamiętasz Dumie, jak pisałam, iż z punktu widzenia świadomości i motywacji ból i przyjemność mogą być parametrem matematycznym. Problem w tym, że u zwierząt ( w tym u ludzi) istnieją nocyceptory bólu i szlaki dopaminergiczne w tym mezolimbiczny i mezokortykalny, które doprowadzają sygnału bólu i nagrody do naszego umysłu. Działają wiec nie jak parametryczne regulatory matematyczne ale jak zwykłe zmysły zdolne do odczuwania qualiów. Świadomość i przetwarzanie wiedzy odgrywa tu małą rolę. O ile więc będziemy wkrótce mogli budować w pełni świadome i samoświadome roboty, to naszej zmysłowości nikt nam nie zabierze :) Racjonalne myślenie i planowanie zostawmy bardziej odpowiedzialnym maszynom a my sie oddajmy du Czytaj dalej ...

Re: Ludzie gorsi, niz rezusy
Bez kategorii / 1 sierpnia 2013

Jak na dłoni widać w tej rozmowie, że współczuć potrafimy tylko gatunkom nam pokrewnym. Tymczasem: – na jakiej podstawie Majka ocenia, że motyle cierpią mniej czy nie cierpią wcale? Bo nie mają systemu nerwowego w kształcie zbliżonym do naszego? I to ma wystarczyć? Wszystko już zbadane? – reszta dyskutantów zdaje się milcząco aprobować pogląd, że zwierzęta cierpią bardziej, a wegetarianizm ogranicza to cierpienie w „naturze”. Na jakiej podstawie – poza poczuciem pokrewieństwa – budowane jest twierdzenie, że soja czy marchewka cierpi mniej? Pytam serio, w końcu mamy badania, w których wydaje się, że rośliny unikają nieprzyjemnych bodźców – które można uznać za odpowiednik bólu. Czy nie jest więc tak, że marchewka cierpi TAK SAMO, a jedynie ssakom wydaje się, że inne ssaki cierpią BARDZIEJ? Takie to wątpliwości naszły prostego humanistę:) Czytaj dalej ...

Co ma jedno do drugiego? Maksia groch z kapustą
Bez kategorii / 26 lipca 2013

maksimum napisał: > al.1 napisał: > > > Co to ma do ewolucji. To jest tylko rozwój nauki. ……………. > Mowisz tak,jakbys nie skonczyl liceum i to zaczyna byc nudne. > Sprawa jezyka jest o tyle wazna,ze o poziomie inteligencji swiadczy ilosc slow > jaka sie ludzie posluguja. > Przecietny Polak za Mieszka znal moze 1.000 slow podczas gdy obecny Polak okolo > 10 tys slow. > Krotko mowiac rozwidlone maja teraz a wtedy mieli cos w rodzaju kolka zamiast > jezyka. > > > Srodowisko naturalne nie wymuszalo adaptacyjnych zmian czlowieka. > > ………. Juz starozytni mieli wiedze na tak wysokim poziomie, ze nie wszyscy > > w dzisiejszych czasach byliby to w stanie pojac, choc wiedza wspólczesna > > nie moze sie równac z antyczna. > > Z jakiej dziedziny starozytni mieli ta wiedze? z Budowy samolotow,okretow podwo > dnych czy komputerow? Moze GPS wymyslili? > Piszę w przerwie pomiędzy wyjazdami wczasowymi na życzenie Maksimum. Niestety, Maksiu, to nie będzie miód dla Twej duszy, bo piszę poruszona andronami, jakie nam serwujesz w sprawie prymitywizmu intelektualnego osób, które nie „wymyśliły” rakiety, telewizora lub komputera w porównaniu z wybitnymi absolwentami Harvardu. Mieszasz tak dokładnie groch z kapustą, że może powodować to spory zamęt w głowach młodzieży. A o jej umysły tutaj głównie walczę. Otóż mieszasz różne kategorie, takie jak: 1. Wiedza; 2. Mądrość; 3. Inteligencja; 4. Świadomość ad.1. Wiedza, to suma informacji zgromadzona w naszej pamięci trwałej. Zarówno wewnętrznej, w mózgach. Jak i zewnętrznej, w książkach, internecie, pod warunkiem, że jest ona dla danego osobnika Czytaj dalej ...

Re: Daleka, błękitna planeta.
Bez kategorii / 18 lipca 2013

„Sensownym” napędem jest – w przypadku Układu planetarnego – chociażby VASIMR, o który mówiliśmy obok, patrz też VASIMR – Wikipedia Podobnie wynalezionym jest silnik jądrowy typu NERVA NERVA – Wikipedia Zaś w zakresie lotów międzygwiezdnych już dziś wykonalny by był naped taki jak w Projekcie Orion: Projekt Orion – Wikipedia Wynalezionych napędów – na różnym stopniu praktycznej realizacji – nam nie brakuje. Brakuje determinacji w wydawaniu pieniędzy na ich budowę i rozwój. Czytaj dalej ...

głupoty
Bez kategorii / 29 czerwca 2013

Na tym horyzoncie jest, znaczy byłoby, 100% dylatacji, czyli stop wszelkim procesom na amen i nieodwracalny – to jest śmierć idealna, doskonała! Tu ta zasada względności (wersja uogólniona) pozwala na bujanie w obłokach. Taka zasada (raczej jej interpretacje) to czysty nonsens – wrota do domu wariatów. en.wikipedia.org/wiki/Principle_of_relativity W matmie była i jest podobna zasada – arbitralność układu współrzędnych, albo i lepiej: języka – reprezentacji, itd. Na tym zbudowano STW a potem resztę… no ale to nie tak, nie o to chodzi… ta ‚zasada’ mówi nam tylko tyle, że fakty – rzeczywistość nie zależy o teorii. Jeśli ktoś z takiej zasady chce wyciągać jakiekolwiek wnioski, albo co gorsza – budować na tym teorie, no to jest kompletnym ciemniakiem w tych sprawach! Taka zasada nie zawiera żadnej informacji o faktach, o stanie faktycznym – rzeczywistość… czymkolwiek miałoby to być! Ona sama o tym mówi: nie za le ży od fo rm al iz ac ji… ani żadnej rzeczy która jego jest, tak baranki… Ci którzy wypisują te bzdury w podręcznikach o GR to ignoranci najgorszej kategorii! Dlaczego aż tak? No, bo oni nie potrafią jeszcze nawet myśleć, czyli operować abstrakcyjnymi pojęciami. Oni biorą wszystko jak leci literalnie – dosłownie, dokładnie. Liczba, przestrzeń, wektor, płaszczyzna, sfera, punkt, linia, krzywa, masa, ładunek, tensor, wersor, rotacja, spin, kolor, foton… i kartofel, plus płaska rura i kwadratura, trzy jabłka i bigos w krawacie… No, to wszystko jest dla nich jednakowo realne, rzeczywiste, prawdziwe, autentyczne… te słowa też są dla nich jednakowe – ale jakie? Dokładnie takie jakie one są, oczywiście… błehehe! Widzę tu jakieś nowe Czytaj dalej ...

Re: Chusta ogłupia!
Bez kategorii / 26 czerwca 2013

Do wypowiedzi asteroida2 dodałbym jeszcze, że muzułmańskie chusty zmieniają obrys twarzy: zakrywają łuk jarzmowy, ukrywają kąty żuchwy, częściowo kości policzkowe, zmieniają kształt czoła. Ukrywają więc bardzo ważne kryterium zdrowotności, też tej reprodukcyjnej – symetrię i proporcjonalność twarzy. Ostatecznie nie wymyślono ich, aby kobietom urody dodawały. Dalej jest już prosto. Osoby ładne wzbudzają łatwiej naszą sympatię. Osoby które lubimy wydają się nam mądrzejsze. Efekt ten jest tym bardziej widoczny im krócej te osoby znam, a przedstawiony w badaniu kontakt był nadzwyczaj powierzchowny. Do tego można by dorzucić: swój – obcy. Do „swojego” czujemy sympatię, a do obcego nie. Można się doszukiwać reakcji na kod kulturowy. Na przykład stereotyp – „muzułmanki są głupie”, albo „trzeba być głupią aby dobrowolnie się oszpecać po przez przestrzeganie irracjonalnego nakazu religijnego”. Moim zdaniem podążanie tym tropem, to myślenie zbyt wyszukane. Tu działa ten prostszy biologiczny mechanizm. „Wsiowa baba w chuście” to jest zupełnie inny przykład. W latach 50, 60 bardzo modne były chustki na głowach. Pani Kenedy – Onasis wyglądała w nich i wygląda do dziś bardzo atrakcyjnie i nawet można powiedzieć, wyszukanie elegancko. Czy na podstawie takiego wizerunku ktoś pomyśli, że ona może być głupsza? Nie! Wręcz przeciwnie! Szykowny styl dodaje jej inteligencji. Właśnie dlaczego tak postrzegamy? Przecież nie mamy żadnych dowodów na jej inteligencję. Fakt, była ładna, dobrze ubrana kusiła wyglądem facetów, ale przecież mogła ona mieć inteligencję na poziomie przynęty na ryby. Tak właśnie działa zasada: podoba się – sympatia – wyższa ocena nawet w Czytaj dalej ...

Re: Metafizyka "dum -andrew"
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

andrew.wader napisał: > Głównie … w dniu dzisiejszym chodzi > mi o to, że z wszechświatem może być ..okresowo.. jak z embrionem, noworod > kiem.. Początkowo on może nie mieć świadomości.. ale działać już według „niezwykle > inteligentnego programu..łącznie z jego procedurami rozwoju”.. Jakkolwiek > taka sytuacja być może jest (zachodzi) tylko lokalnie.. a u podstaw leży jednak > .. jakiś niezwykle „mądry algorym..motor”.. wzbudzający powstawanie nowych świa > tów. No dobrze,ale jakie takie myslenie moze miec sprawdzenie doswiadczalne? Ile jest w tym naszego chciejstwa? Nie mozemy sie pogodzic z tym,ze jest po prostu zwyczajnie i dosyc prymitywnie.Nic szczegolnego nie ma we Wszechswiecie.Zwykla materia, ktora jest i tyle.Zeby myslec tak dalej musimy miec jakis argument za tym,ze warto tak myslec. Powiesz,ze objawienia sa jednym z takich argumentow.Niewyjasnione a rzeczywiste,jezeli za miare tej realnosci przyjac swiadectwo wielu ludzi. Ja moge dodac inny,to pytanie „czemu jest cos zamiast nic?”.To jest pytanie o sens istnienia, z perspektywy obiektywnej a nie tylko ukladu swiadomego,ktory widzi sens subiektywnie. „Nic” nie moze chyba posiadac sensu? A wiec co to jest sens?… Nie wiemy. Musimy sie oprzec o nasze odczucia.Czujemy sens,ale czy nie dlatego,ze nas tego nauczono? Ze nam mowiono,ze to jest po to a tamto po co innego. Wyniki naszech rozmyslan zaleza tutaj tylko i wylacznie od natrojow chwili w jakich sie znajdujemy. Ja dzis nie mam nastroju do fantazjowania.Widze swiat tepo,jak teleskop czy inne urzadzenie pomiarowe.Zero uczuc.Sama,naga materia. Czytaj dalej ...

Re: Kalwarii Zebrzydowskiej i Wambierzyce.
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

dum10 napisał: > Wszystko jest przypadkiem.Przypadkiem jest tez samo zycie i to co sie w nim dzieje. Ja tez tak kiedys uwazalem,ale po latach zmienilem zdanie,ze bardzo malo jest przypadkow w naszym zyciu a niemal wszystko jest ze soba jakos scisle powiazane,ale te powiazania sa na tyle plynne,ze rzeczywiscie wyglada to na przypadek. > Gdybym te wiedze mial za mlodu,oj, gdybym ja mial. Po to mamy dzieci by nimi tak kierowac,by nie popelnialy tych bledow ktore my robilismy. Udaje nam sie OK ale one inne bledy popelniaja i kiedys beda same je naprawiac. Teraz media sa duzo lepsze niz kiedys bywaly i swoich starych znajomych masz zawsze na wyciagniecie reki poprzez internet a i podroze sa duzo tansze. Ja poprzez internet odswiezylem kupe znajomosci ze szkoly i studiow oraz z mlodosci. Czytaj dalej ...

Re: NASA drepcze w miejscu?
Bez kategorii / 21 czerwca 2013

Też patrzę na to z troską. Zauważę jednak, że koncept przechwycenia planetoidy i dobrania się do niej w okolicach Księżyca powstał w kwietniu, nie odbieram więc tego jako „porzucenie raz wybranej drogi” lecz jako znak tego, że ciągle jesteśmy w fazie koncepcji wstępnych i ich „konsultacji społecznych” (polityka). Nie bardzo czuję, czemu projekt przechwycenia planetoidy spotkał się ze sprzeciwem polityków: był inspirujący, ciekawy, elegancki – mym skromnym zdaniem. Trudno, realia. Gorzej, że dostrzec można niezależnie od tego wyraźnie dwie słabości programu kosmicznego: – a jednak – niezdecydowanie. Gdyby twardo postawiono postulat „jednak Księżyc, porzućcie planetoidę” zrozumiałbym to. Tymczasem, podsłuchując polityków słyszę, ze jedni ciągle twierdzą, iż Księżyc nie jest koniecznym etapem, inni natomiast marzą o bazie Księżycowej (link_1, link2). – słabe finansowanie niezależnie od wybranego celu – w drugim z linków mówi się wprost, że utrzymanie obecnego finansowania spowoduje, że wyprawy w stronę Marsa nie odbędą się praktycznie… nigdy. Zwłaszcza ta ostatnia przeszkoda razi. Już dziś moglibyśmy planować częstsze wyprawy statku Orion na rakiecie SLS. Obecnie między pierwszym a drugim startem Oriona na SLS upłynąć mają… cztery lata. Przypomnę, że Apolla na Saturnie 5 potrafiły startować w odstępach… dwumiesięcznych. Mamy niezłe hardware (SLS, Orion), brakuje funduszy, co oznacza po prostu brak woli politycznej. I może jej brakować, dopóki Amerykanie nie obudzą się z ręką w nocniku i nie stwierdzą, ze żadnym nakładem nie wyprzedzą już np. Chińczyków w ich wielce propagandowym lądowaniu na Księżycu. Obawiam się, ze do takiego impulsu być mo Czytaj dalej ...

Re: głosy wewnętrze .. a świadectwo kilku osób
Bez kategorii / 17 czerwca 2013

dum10 napisał.: ( w odpowiedzi na mój tekst >>) > > Trzeba poza tym umieć sformułować hipotezę jaki jest cel wszystkic >> „Ukazujący ch się postaci”. [ No właśnie ..po co nam ingerencja obcych? ] >> Moim zdaniem .. trzeba wziąść pod uwagę, że postacie te zawsze żadają .. >> wybudowania świątyni .. i zapowiadają, że wytryśnie żródełko .. To żródełko jest >> zasadniczym elementem planu owych Ladies ale o tym następnym razem.. ..i deraz dum10.: > Niczego nie zadaja. Przykro mi Andrew ale ja mialem „objawienia” i dlatego wiem > czym one sa. Nie moge jednak o tym pisac na tym forum,bo to jest forum nauka. > Ponadto nie lubie o tym rozmawiac nawet prywatnie a co dopiero publicznie. Traktuję poważnie dyskusję na temat objawień, gdyż jeśli wyciągnęlibyśmy wniosek, że sam fakt zaistnienia objawień w Fatimie jest bezsporny (niezależnie od różnych interpretacji ..przeróżnych szczegółów) .. to nie moglibytśmy już twierdzić, że nie ma poszlak w rozważaniach nad wyjaśnieniem paradoksu Fermiego. Dlatego wysilam się tutaj aby uściślić terminologię. Otóż wydaje mi się, że dum10 w powyższym poście mówi o doznaniach typu „usłyszałem głos .. lub zobaczyłem na jawie coś czego inni nie widzieli”.. To jest inna sprawa.. Wydaje mi się, że rozważania „nad ingerencjami” należy ograniczyć do „objawień” rozumianych w ten sposób, że jakaś grupa ludzi ( mniejsza lu większa, ale koniecznie grupa) widziała objawiającą się postać (chociaż w Zeitum były to „uformułowane światła nad wieżą kościoła) – za to obfotografowane .. Jeśli mamy oceniać wiarygodność pewnego objawienia to ważna jest zgod Czytaj dalej ...

Re: Łączność w paśmie pozaelektromagnetycznym
Bez kategorii / 13 czerwca 2013

pomruk napisał: > Jeśli chodzi o „cud Słońca” zauważyłem wtedy, że relacje świadków > bardzo się różnią i nie dają jednorodnego obrazu tego CO właściwie widziano i > czy widziano. Tak czy siak, relacje osób w stanie wielkiej ekscytacji, zwłaszc > za religijnej czy podobnej, są słabym dowodem na zachodzenie nadzwyczajnych zja > wisk. Niestety. W latach 60-tych XX w. pobiegłem z kolegami obejrzec Matkę Boską, która ukazała się w wieżyczce, pod kopułą w kościele przy ul. Świerczewskiego (dzisiejsza Solidarności). Na ulicy przed kościołem kłębił się tłum na przestrzeni kilometra. Nam się udało podejść na odległość ok 200-300 m. Większość ludzi klęczała a wielu leżało na torowiskach. Ruch był wstrzymany. Niewielu miało odwagę wpatrywać się w kopułę. Większość modliła sie głośno z opuszczonymi głowami. Usiłowaliśmy sie dopytać, gdzie mamy się patrzyć, żeby zobaczyc cud. Zostalismy srogo zrugani przez starszych. Tym nie mniej z odłosow i gestów wskazujacych innych ludzi zorientowalismy się, że treba wypatrywać błysków pod kopuła. Ja wpatrywalem się usilnie kilkanascie minut i nic nie widziałem. Pytałem kolegów, czy oni widzą. Kiwali głowami, że na razie nie, ale sie dalej przyglądają.Jakie było moje zdziwienie, kiedy po powrocie na podworko, wszyscy zeznali, że widzieli Matke Boską bardzo wyraxnie, choć każdy nieco innej wielkości i w troche innym miejscu. Na wszelki wypadek i ja potwierdziłem że widziałem jakies błyski, ale nie jestem pewny, czy to była Matka Boska, czy jakis inny święty. Obawiam się, że taki mechanizm owczego pedu moze funkcjonowac i w innych zbiorowościach. Czytaj dalej ...