Re: Biznes na frajerach
Bez kategorii / 7 września 2013

Jeśli „filozoficznie”, to dodam coś jeszcze. Populacja, która obecnie chłonie doniesienia z kiepskich źródeł, w których sąsiadują czasami artykuły typu „X zabija!!! Spisek establishmentu!!!” z reklamami „X – cudowny minerał życia” (słowo „minerał” zastępuje „złą” nazwę „związek lub pierwiastek chemiczny” – no bo chemia szkodzi) niezdolna jest do jakiejkolwiek sensownej oceny ryzyka. W rezultacie w samej Polsce mamy około miliona osób z nierozpoznaną cukrzycą i dalszy milion cukrzyków, który ignoruje wiele zaleceń lekarza. Dwa miliony skazane na skrócone, pełne cierpień życie. Przypomina to biadolenia kogoś, kto ubzdurał sobie, ze jutro na pewno zgubi grosik i robi z tego tragedię, a jednocześnie ignoruje fakt, że banknoty 200-złotowe ulatują mu z portfela w siną dal. Czytaj dalej ...

Re: Pierwszy polski zegar atomowy
Bez kategorii / 29 sierpnia 2013

Tymczasem Francuzi juz go maja. tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/ten-zegar-moze-na-nowo-zdefiniowac-sekunde,93094,1,0.html W koncu nie wiem kto od kogo go zerznal. Informacja polska jest jakos baaardzo oszczedna w tresci. I bledna. Zegar optyczny troche rozni sie od klasycznego atomowego, w ktorym wzorcem czestotliwosci jest cez. Optyczny ma o kilka rzedow wartosci wyzsza czestotliwosc wzorcowa i dzieki temu moze byc dokladniejszy. Zegarow atomowych, tych klasycznych w Polsce mamy kilka a ten optyczny bedzie, czy juz jest, pierwszy i samotny.. I chwala naszym naukowcom, ze zamiast kupowac go od Francuzow za pozyczone i wysoko oprocentowane dewizy, postanowili sami go skuckac. Pzdr Tornad Czytaj dalej ...

Re: Raczej silniki napędzane naiwnością
Bez kategorii / 25 sierpnia 2013

asteroida2 napisał: > To mi przypomina tę bajkę o krainie w której wszystko jest za darmo i wszystkie > sny się spełniają. I nikt tam nie idzie tylko dlatego, że źli ludzie ciągle nam wmawiają > że ta kraina nie istnieje i że trzeba pracować, bo za darmo nic nie ma. Obejrzeles ten pierwszy film? Ok. 6 minuty Pantone mówil ze w encyklopedii, która kupil w 1955 r. bylo okolo 50 stron poswieconych Tesli i ok. 150 stron poswieconych technice prózniowej, a w encyklopedii z 1958 r pare linijek o Tesli (!) i nic o technice prózniowej (!) > Najwyraźniej wciąż na świecie są ludzie, których takie bajki bardziej przekonują. Jest to > ciekawe zjawisko psychologiczne. Kto po obejrzeniu filmiku, na którym ktoś pokazuje > urządzenie i przechwala się że łamie ono prawa fizyki, uwierzy że to prawda? Czlowiek poswiecil kilkadziesia lat zycia na badania i wynalazki, a Ty to kwitujesz, ze to „bajki”. Zadne urzadzenie nie moze lamac praw fizyki. Nie wiem skad to wziales. On niczego takiego nie powiedzial. Czytaj dalej ...

Re: oczywiście
Bez kategorii / 18 sierpnia 2013

> Kto? Badacz na uniwersytecie nie badał, zastępował go w tym Janko Muzykant? Były okresy zakazu takiej działalności – stąd też określenie szarlatan. Galileusza straszyli i więzili żeby nie głosił, wyparł się i zapomniał. No, ale on robił swoje, i szyfrował swoją korespondencję, żeby durnie go nie zakatrupili… i tak wyrolował ciemniaków. I pewnie tylko dzięki tym szyfrom, dzisiaj możesz tu pisać o gwiazdach, hehe! > Stałość c była założeniem dla Einsteina, rzecz w tym, że była ona mierzona… ” > parę razy”. Nie była mierzona. Gdybyś znał problem wiedziałbyś, że to jest bardzo trudne – w zasadzie niewykonalne. Przez 100 lat mierzyli tylko średnie – tam i z powrotem, a tu otrzymasz: c(1-1/2v^2/c^2), co nawet dla v = 30 km/s daje niewielką odchyłkę, bo tyle: 0.5e-8 c = 0.5e-8 * 3e8 = 1.5m/s. O takiej precyzji pomiaru c możesz sobie pomarzyć. No, ale to i tak nie ma znaczenia, bo w teorii Lorentza lokalnie jest przecież dokładnie c. > Osiągnięcia nieopublikowane nie istnieją, Tak, ci standardowi mają taki konsensus, znaczy starają się od wieków żeby tak było, hihi! Czytaj dalej ...

Re: oczywiście
Bez kategorii / 18 sierpnia 2013

alsor napisał: > Bo to nie są naukowcy, lecz zazwyczaj zwyczajni pracownicy: > instytucji, organizacji, firm, koncernów, rządów. > Pracownicy organizacji i firm oraz rządów muszą się podporządkować temu, co Wielkie Centrum ustalilo w sprawie teorii Stanu Stacjonarnego. Rozumiem. Przyjacielu, koncerny i rządy mają tę koncepcję głęboko gdzieś nawet jeśli przypadkiem o niej słyszeli. Masz pewnie takie wyobrażenie o nauce jak osoby, które osobiście nawet nie znają kogoś zajmującego się nauką, więc wyobrażają sobie, ze istnieje nauka „oficjalna” której dzielnie sprzeciwiają sie dziś „niezależni” badacze wolni od zobowiązań wobec koncernu XYZ. A „wyrobników” nauki typu urzędniczyna jest pełno, owszem. Tylko że ich wkład do tejże jest przyzerowy. > > Przejrzyj sobie historię nauki – kto tam odkrywał, dochodzi, badał, > a kto negował, blokował, więził i popadał w różne śmieszne doktryny, > dogmaty, jedynie słuszne prawdy, czyli tworzył te konsensusy. > Kto? Badacz na uniwersytecie nie badał, zastępował go w tym Janko Muzykant? Owszem, jeszcze 100 lat temu indywidualista mógł osiągnąć naprawdę wiele. Ale niestety – nauka się rozwija w tempie zastraszającym. Omawiany artykuł o wieku gwiazdy opublikowali uczeni z 5 dużych ośrodków badawczych i zaprzęgli do badań… teleskop kosmiczny Hubble’a. Nie uczynili tego bywalcy forum naukowego jako wynik swych przekomarzań. > Oryginalna teoria eteru Lorentza – z globalnym układem wyróżnionym, > jest nadal w pełni zgodna z wszystkimi obserwacjami i eksperymentami. > > A STW jest tylko właśnie konwencją – uproszczeniem, > które polega na tym c = const, bo ta Czytaj dalej ...

Re: Błąd, ale Twój…
Bez kategorii / 13 sierpnia 2013

Kolejne pokolenia gwiazd oddają w późnych stadiach > swych ewolucji owe cięższe pierwiastki do środowiska międzygwiezdnego z któreg > o rodzą się kolejne pokolenia, coraz to bogatsze w owe cięższe pierwiastki. Piszesz tak jak by tych „pokolen gwiazd” byly setki… Skoro Wszechswiat ma ok. 14 miliardow ziemskich lat a gwiazdy wg obowiazujacej teorii kilka miliadrow lat to tych pokolen bedzie nie za wiele w sumie raz. > Niestety, jakaś wiedza na temat świata jest konieczna by roztrząsać jego właści > wości i los, wysnuwanie wszystkiego „z kapelusza” kończy się tym, że co zdanie > w takim wywodzie trzeba poprawiać a całość nie wygląda poważnie. Wiedzy „kanapo > wej” uzyskanej w wyniku wyłącznie iluminacji, oderwanej od doświadczenia czy ob > serwacji nie sposób traktować serio w naukach przyrodniczych. Oczywiscie dlatego nie bede tracil czasu na przekonywanie nikogo, kto bezgranicznie wierzy w rozne powielane bzdury typu BB czy TW. Gdyby BB mial miejsce to Wszechswiat bylby bardziej uporzadkowany, galaktyki powinny byc zorientowane jako bardziej jednorodnie, powinny byc podobne, miec ten sam wiek, nie zderzac sie ze soba itp. Promieniowanie reliktowe, ktorego zrodlem sa gwiazdy, powinno byc jakos bardziej przestrzennie zorientowane, powinno pokazac kierunek z ktorego ta material wedruje a ono jest jednorodne. No i masa. Aby w ulamku sekundy i to nie rzedu 1/4 lecz lecz 10 do potegi np minus 42 czyli w czasie rzedu 1 przez liczbe z 40 zerami powstal caly Wszechswiat to mi sie w tzw. pale nie miesci. A wg mojej hipotezy materia sobie powstaje w poprzeczce galaktycznej, powoli ale w sposob ciagly do momentu gdy grawiatacja wytworzonej masy ten process tworzenia ogranicza a potem zupelnie przerywa. No a Czytaj dalej ...

Re: Swiadomosc i bol
Bez kategorii / 2 sierpnia 2013

dum10 napisał: O matko, Dumie, aleś wypalił. Cala moja robota na nic :) > Kto tutaj wymyslil taka bzdure,ze bol odczuwa tylko uklad swiadomy? A znasz jaki nieświadomy, który odczuwa cokolwiek? > Swiadomosc odczuwa tylko bol psychiczny i dlatego Nikodem ma racje ze zwierze > nie cierpi kiedy idzie na rzez a nawet kiedy stoi pod gilotyna.Dopiero w chwili > uderzenia noza co trwa ulamek sekundy, tylko ze do tego nie potrzebuje swiadomo > sci. Świadomość nie jest bytem. Nie moze nic odczuwać. Świadomosc to stan umysłu. Umysl swiadomy może doswiadczać, odczuwać bólu psychicznego, jak i fizycznego. > Po srodku znieczulajacym czlowiek nie odczuwa bolu a trudno go nazwac nieswiado > mym. Jeśli nie odczuwa bolu, bo został on zablokowany w inny sposób, to nie ma znaczenia, czy jest w stanie świadomości, czy nieświadomości. To, że wiemy, iz człowiek nieświadomy nie odczuwa bólu, nie oznacza wcale, że świadomy musi odczuwać:), nawet jesli nic mu nie dolega. > Wydaje mi sie,ze swiadomosc to jest zdolnosc podejmowania decyzji w oparciu o wiedze > jaka uklad ma o swoim polozeniu. To ma troche wspólnego z inteligencją, ale nic ze swiadomością. To inteligencja jest zdolnością (do adaptacji w zmiennym środowisku), lub zdolnością do uczenia się jak odnieść sukces we wrogim środowisku (według definicji Starzyka). System może mieć taką zdolność, ale być w różnych stanach świadomości. W skrajnym przypadku system inteligentny w ogóle nie potrzebuje świadomości (jak w podanym prze Llukiza przykładzie programu szachowego). > Bol jest rejestrowany przez swiadomosc ale ona nie jest konieczna do jego odczu > wania. Jak definiujesz rejestracje w odróznieniu od odczuwania? > W tym kontekscie tylko czlowiek ma swiadomosc b Czytaj dalej ...

scenariusze odejścia i co potem
Bez kategorii / 31 lipca 2013

by_t: > Chętnie posłucham jeśli Ty masz jakieś przewidywania co do przyszłości po naszej > ewentualnej zagładzie. Trudno jest coś przewidywać, nie znając jeszcze ewentualnej przyczyny wyginięcia i nie wiedząc, kto przeżył zagładę ludzi. Myślę, że zagłada może się zdarzyć na dwa sposoby: 1. nagle, nie pozostawiając ludzkości czasu na reakcję (np. przez kolizję kosmiczną), albo 2. w dłuższym procesie wymierania (np. przez zużycie i niemożność zastąpienia zasobów, lub przez długotrwałe wielkie wojny). W pierwszym przypadku wszelkie przewidywania są w ogóle bezprzedmiotowe. Może życie na Ziemi będzie restartowało od poziomu prymitywnych ssaków, a może od pierwszych komórek eukariotycznych. W drugim przypadku można być pewnym, że ludzkość będzie się do ostatniej chwili zaciekle trzymała życia i odchodząc zabierze ze sobą wiele innych gatunków. Nie sądzę, żeby zwolnioną niszę ekologiczną po ludzkości mogły zająć dobrotliwe rezusy — naczelne wyginą raczej razem z nami. Może lepiej powiedzie się szczurom? — od wieków żyją w ostrej wojnie z człowiekiem i jakoś sobie radzą, pewnie więc uda im się też przetrwać agonię ludzkości (w przypadku katastrofy kosmicznej doświadczenie w walce z człowiekiem nie daje żadnej korzyści). Następców ludzi należy szukać wśród organizmów, które umieją sobie z nimi radzić. Jeśli nie szczury, to może szarańcza? Albo dżuma? – Stefan — Zwalczaj biurokrację! Czytaj dalej ...

Ubuj rytualny w świecie zwierząt i ludzi
Bez kategorii / 27 lipca 2013

Ja już dostaję szału, gdy czytam na FORUM NAUKA na temat GŁOSOWANIA w Sejmie nad ubojem rytualnym. Ponieważ jest to forum nauka, to muszę przypomnieć jak wyglądają uboje „rytualne” w świecie zwierząt. 1. Lwy, tygrysy, lamparty dopadają swoją ofiarę zatapiając w zad swoje pazury. Kto miał kotka w domu, ten wie, że potrafią być one dotkliwie ostre. Potem, po walce, następuje etap duszenia przerywany wyrywaniem się ofiary. Zakażmy lwom i tym innym uboju tradycyjnego! 2. Likaony, hieny, wilki, a nawet psy domowe nie bawią się w zabijanie ofiary. Rozszarpują ją po kawałku za życia, aż wyzionie ducha. Zakażmy tym zwierzakom zdobywania pożywienia. Przecież jesteśmy cywilizowani. O ni nie są – niech giną z głodu. 3. Ptaki. Na przykład wrony, gawrony, kruki młode zające dziobią tak długo po głowie, aż się przestaną ruszać. Obserwowałem takie polowanie na własne oczy. Wrony i kruki należy wyposażyć w ogłuszacze, aby małe zajączki zabijały w cywilizowany sposób. 4. Szympanse gonią inne mniejsze małpy po drzewach (co za stres dla małpki), aby je zagryźć. Bez ogłuszenia 5. LUDZIE myśliwi Strzelają ze śrutu. Gdy zwierzę nie zginie od razu – nóż dokonuje cudu. Przestań więc maksimus z majka_monacką zachwycać się zakazem uboju poprzez skrwawianie! Lepiej byś się maksimus pobuntował przeciwko karze śmierci w USA. W tym Twoim kraju – raju. Powieszenie? Przerwanie rdzenia kręgowego i trup? Wcale nie! Przez całą minutę mózg będzie pracować. Będzie widzieć, będzie słyszeć, będzie czuć wszystkie bodźce z twarzy. Jeśli przypadkiem nie zostanie przerwany nerw błędny będzie czuć jak kruczą mu się jelita. Będzie czuć, że ma ochotę puścić bąka, ale nie będzie w stanie tego zrobić. Jelita będą bol Czytaj dalej ...

Re: Myśleć zamiast wklejać
Bez kategorii / 26 lipca 2013

pomruk napisał: > Co prowadzi do niezbyt wygodnego wniosku, że w wielu przypadkach jednak warto p > odjąć polemikę. Oczywiście, moderatorzy będą reagować ostro, gdy naruszanie zas > ad forum jest ewidentne. Niestety, czasem będą polegać na pomocy forumowiczów. Takie jest wlasnie zycie,ze na natarczywa i czesto bezmyslna propagande trzeba odpowiadac merytorycznie,to ewentualnie ktos,kto cale zycie lykal propande moze zacznie myslec. > Do al.1: propagowanie sensacyjnych treści i unikanie tych naukowych zarzucałem > ci już wielokrotnie. Czuj się ostrzeżony. Sensacje sie dobrze sprzedaja i tabloidy w Polsce maja niezwykla popularnosc. Czytaj dalej ...

Re: Moje zdanie -> nie w tym problem
Bez kategorii / 10 lipca 2013

majka_monacka napisała: > Po prostu są konserwatywni. Wiedzialem ze o mnie zahaczysz. > I to jest prawidłowo i dobrze z punktu widzenia całej popul > acji, bo może ona testować nowości, nie narażając całej populacji na tragiczne > skutki. A kto zginie lub przeżyje nie ma przecież najmniejszego znaczenia… Jak zwykle nie stawiasz sprawy na ostrzu noza,bo to nie dosc ze ma bardzo duze znaczenie,ale rowniez jest do przewidzenia i mozesz mnie wierzyc bo ja mam zmysl jak cabbie. Mozesz powiedziec,kto z tego filmu zginie pierwszy a kto ostatni? www.youtube.com/watch?v=wR_lv46kGPQ Wiem ,ze bedzie ciezko to wam ogladac,bo oni nie maja typowego english or southern drawl,za to jezyk jest very condense. > To dotyczy populacji wszelkich istot żywych ulegających ewolucji. Jednym z impu > lsów działania jest instynkt ciekawości i jego wpływ na świadomość, jeśli ewolu > cja osiągnie już ten poziom. Ktora z postaci uznasz za najbardziej swiadoma i ciekawa po pierwszych 20 minutach filmu? Czytaj dalej ...

Moje zdanie -> nie w tym problem
Bez kategorii / 10 lipca 2013

al.1 napisał: > To dlaczego sa tacy naukowcy, > którzy maja do GMO zastrzezenia? A sa na pewno madrzejsi w tym temacie > ode mnie. Wszystko co sztucznie (z natury) uzyskiwane moze miec niepozadane > konsekwencje dla zdrowia. Moze nie kazdemu i nie natychmiast szkodzic, co jest > do stwierdzenia dopiero po wielu latach. Jest jeszcze zasadniczy aspekt spraw bu > dzacych kontrowersje. Zawsze mozna tak sterowac badaniami, ze jak sie chce wyka > zac, ze cos jest zdrowe, to sie wykaze ze jest zdrowe. I na odwrót, mozna wykaz > ac, ze ten sam produkt jest niezdrowy. Ja myślę, że jeśli nie ma 100% pewnych dowodów co do pożyteczności jakiejkolwiek innowacji, to decyduje psychologiczna gotowość do innowacji. 10-15% ludzi kupuje każdą innowację, bo jest przekonana, ze co nowe to nowocześniejsze i lepsze, 70-80% szuka argumentów i jest gotowa zmienić zdanie, jak przeważa argumentacja pozytywna i stopniowo kosztować innowacji w coraz większym wymiarze. Jest też 10-15% ludzi, którzy będą się wzbraniać przed jakakolwiek innowacją. Po prostu są konserwatywni. I to jest prawidłowo i dobrze z punktu widzenia całej populacji, bo może ona testować nowości, nie narażając całej populacji na tragiczne skutki. A kto zginie lub przeżyje nie ma przecież najmniejszego znaczenia… To dotyczy populacji wszelkich istot żywych ulegających ewolucji. Jednym z impulsów działania jest instynkt ciekawości i jego wpływ na świadomość, jeśli ewolucja osiągnie już ten poziom. Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

> Ci co budowali katedry wierzyli w Boga. To jest zasadnicza roznica. > Nie ma wiekszej motywacji dzialania dla czlowieka niz wiara w Boga.Sorry, Tymniemniej program Apollo nie został sfinansowany z powodu wiary w Boga. Został sfinansowany z powodu rywalizacji politycznej. I ta sama motywacja może stać za zbudowaniem pierwszej sondy międzygwiezdnej. Chiny teraz rywalizują z USA na wielu polach i wysłanie takiej sondy byłoby wyraźnym pokazaniem kto teraz rządzi w podboju kosmosu. A to może być warte kilkuset miliardów dolarów. Prawdopodobnie pierwsze takie sondy w ogóle nie będą hamować, bo to zwiększa wielokrotnie koszty. I pierwsza pewnie zostanie wysłana po prostu w przestrzeń międzygwiezdną, po to żeby zebrać jak najwięcej danych dotyczących samego ośrodka międzygwiezdnego, zbadać Obłok Oorta, wykonać jakieś pomiary telemetryczne i wykryć problemy z których jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Dopiero gdy taka sonda udowodni że da się odbywać loty trwające kilkadziesiąt lat, zostanie wysłana sonda w konkretnym kierunku – np. na Proxima Centauri albo jeszcze jakiś bliższy obiekt, jeśli coś wykryjemy. Na sondę na Gilese poczekamy pewnie do przyszłego stulecia. Czytaj dalej ...

Re: Jak pająk naprawia pajęczynę?
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

W odpowiedzi dla wszystkich tych, którzy już swoje opinie wpisali taka moja refleksja: –> Wierzę, że podstawowym celem pająka jest zbudowanie pułapki na owady w postaci sieci (lub utrzymywanie już istniejącej w miarę dobrym stanie), ale nie wierzę, że w tym celu dysponuje on tylko jednym jedynym programem biologicznym, – dlaczego? Przedsięwzięcie zbudowania nowej sieci pająk podejmuje w praktycznie nieskończenie różnych warunkach (abstrahuję od warunków balkonowych, gdzie miedzy sztabami poręczy ma wyjątkowo ułatwione zadanie). Znacznie trudniej ma pomiędzy gałązkami drzewa. Tam musi wybrać, które z gałązek będą zawiesiami sieci, ile ich będzie. Najczęściej do dyspozycji ma kilka lub kilkanaście gałązek, ale jedna może być dla niego za daleko, zaś inne za bardzo blisko siebie. Można sobie wyobrazić projektanta linowego mostu wiszącego, który ma za zadanie zawiesić most tylko na już istniejących naturalnych punktach/podporach/zawiesiach (np, krawędziach jakiś górskich skał). dla człowieka to jest niesamowite wyzwanie. Zazwyczaj siada i co najmniej kwartał nad tym myśli, kombinuje, robi modele w małej skali, oblicza, radzi się innych, itp. Co słabszy konstruktor bezradnie rozkłada ręce i poddaje się, mówiąc, czegoś takiego nie da się zrobić! A jak to jest u pająka? On po prostu ad hoc daje się do roboty i po kilku godzinach rzecz jest gotowa. Jaki stąd wniosek? –> Musi być tak, że pająk ma „wgranych” mnóstwo różnych biologicznych programów, które da się dopasować do bardzo różnych warunków środowiska, m.inn. geometrycznie przestrzennego rozstawienie potencjalnych punktów zawieszenia sieci. Nie wiem tylko, kto mu podpowiada, ile tych podpór wybrać, i co najważniejsze, – które? Jak już ma Czytaj dalej ...

Re: Parametryzacja dorobku naukowego
Bez kategorii / 5 czerwca 2013

stefan4 napisał: > Ostatnie 20 lat kompletnie zniszczyło nauczanie w szkołach. A ja twierdze ze emigracja najzdolniejszych i najbardziej pracowitych wplynela na obnizenie poziomu w polskich szkolach. Kto sie choc troche wybija w szkole sredniej to wyjezdza na uczelnie zagraniczne i nie wraca do kraju. Otwarcie granic spowodowalo odplyw najlepszych. > Od kilku lat trwa atak biurokracji na szkoły wyższe — ta dywersja urzędnicza nie przyniosła jeszcze takich spustoszeń jak w szkolnictwie podstawowym i średnim, ale najp > rawdopodobniej przyniesie, bo jest prowadzona bardzo bezwzględnie, a opór środo > wiska jest mniej niż symboliczny. Polskie uczelnie sa w rankingach daleko za chinskimi,wiec nie ma co tam pustoszyc. www.shanghairanking.com/ARWU2012.html W drugiej 100-ce jest 6 uniwersytetow z Chin a UJ jest w 4-tej setce. Czytaj dalej ...

Re: tilcotil
Bez kategorii / 2 czerwca 2013

kala.fior! O co Ty się mnie pytasz? Przecież ja tu jestem ZOMOwcem najgorszego sortu. Każdy kto podniesie rękę na EBM to ZOMOwiec mu tę rękę zapostuje, wypostuje, przypostuje i tak rozpostuje, że on pożałuje, że on tą ręką cokolwiek postował. Lubię być czasami grafomanem. Tym razem próbowałem się stylizować na Witkacego i jego „Matkę”. Służąca (Dorota?) o Paniczu mówi: – Bo jak się taki zakłamie, rozkłamie i wkłamie, to potem musi się przekłamać i wykłamać. Czy jakoś tak… A teraz poważniej. kala.fior! Mnie się może wydawać cokolwiek. I Twojemu lekarzowi może wydawać się cokolwiek. I konsultantowi Twojego lekarza może wydawać się cokolwiek, ilość jego tytułów nie ma dla mnie znaczenia. Ja, jako ZOMOwiec w służbie EBM, mówię krótko: dowodziki, proszę! Kto nie ma dowodzików, ten ma natychmiast wpie… bez litości. Śmiechem wpie… oczywiście. Jakie dawki? Jak napisałem. Trzeba wziąć pod uwagę, czy NLPZ INDUKUJĄ czy UJAWNIAJĄ niewydolność serca. Bardzo ciekawa dyskusja w tym temacie przetoczyła się po opublikowaniu badania ALLHAT. lat 9 temu? Publikacja w JAMA. Miejsce publikacji – znaczy sja: góra urodziła mysz. Z tego co pamiętam to amerykański Narodowy Instytut Zdrowia był animatorem tego przedsięwzięcia. Ideą było sprawdzenie czy rzeczywiście nowsze leki przeciwnadciśnieniowe są lepsze od starych – diuretyku. Ramię z doksazosyną zamknięto przed czasem, bo … wykazano wzrost niewydolności serca. Wtedy protokół badania poddano analizie. Wszystkich zaskoczyło, że doksa może powodować takie rzeczy. Konkluzją było, że doksa tylko ujawniała. Tak na marginesie, w tym badaniu pojawiły się też i inne cudowronki. Abstrakt The Lancet nic nie mówi o dawkach. Jednak brak Czytaj dalej ...