Re: Czy rodzice są powodem "modułu religijnego"?
Bez kategorii / 24 marca 2014

andrew.wader napisał: > Spostrzeżenie asteroidy2 jest ciekawe.. Czasami mam wrazenie, ze jestes szefem projektu, ktorego sponsorem jest Asteroida2, a ja jestem Twoim doktorantem. Jemu wiec zawsze kadzisz, a ode mnie oczekujesz rozwiazania problemu, ktory potem opublikujesz w chwale zaslug naukowych ktore splyna na Ciebie. Spostrzezenie Asteroidy2 jest trywialne a nie ciekawe, no i oczywiscie bledne. Gdyby juz zastanawiac sie nad przyczyna istnienia tego „modulu religijnego”, to nalezaloby go szukac w emocjonalnosci danej osobowosci ludzkiej. Sa to osbowosci ezoteryczne i znacznie czesciej spotykane wsrod kobiet. „Modul” ten jest to zwyczajna cecha ludzkiej osobowosci, a nie jakies „urzadzenie” do kontaktow z pozaziemska cywilizacja. W Ameryce rzadzi pieniadz, a wiec jak ktos (np. taki Wilkinson) wyda taka ksiazke to ma z tego kase, a poniewaz facet nie potrafi uprawiac prawdziwej nauki i sie w niej nie liczy, zarabia na zycie jak moze. Nie ma to jednak nic wspolnego z nauka, podobnie jak ksiazki Tiplera i innych odkrywcow tajemnego swiata. Czytaj dalej ...

Re: God as an alien – Paul Davies, David Wi
Bez kategorii / 15 marca 2014

> Nie sadze aby trudno bylo przerobic te „nauke” na taka, aby dotyczyla wszystkich religii. Nie tylko trudno, ale jest to praktycznie niemożliwe. A to z tego powodu, że nie istnieje obiektywna definicja tego co jeszcze jest religią. Przykładowo, których z tych ludzi byś nią objął? en.wikipedia.org/wiki/List_of_people_claimed_to_be_Jesus Niektórzy z nich zapoczatkowali religie które istnieją do dzisiaj, jak Bahaizm czy Ruch Rastafari, więc chyba należałoby ich uwzględnić. Ale co z resztą? Czy kryterium będzie ilość wyznawców, czy może załapią się wszyscy, łącznie z tymi którzy byli zwykłymi wariatami? Czytaj dalej ...

Re: Einstein się potwierdza
Bez kategorii / 13 marca 2014

nikodem123 napisał: > Wszystko się zgada, tylko z prawdziwych informacji wyciągane są błędne wnioski. > Fale elektromagnetyczne nie nazywają się tak, lecz dlatego, że nie występują iz > olowane fale magnetyczne i izolowane fale elektryczne. > Zaczniesz machać naładowaną pałeczką ebonitową, aby powstały fale elektryczne. > to z mety pojawi się komponenta magnetyczna. Dobrze, ze dales przyklad machania paleczka ebonitowa bo jak jeden za duzo machal swoja paleczka to sie potem zenic musial:) Ale ad rem. Otoz Twoje machanie naladowana elektrycznie paleczka rowniez tworzy fale EM. Ale oszacujmy chociaz jej dlugosc. Masz paleczke metrowa i machasz nia nad glowa tam i z powrotem z czestotliowscia powiedzmy 1 Hz. Wtedy utworzy sie fala EM o dlugosci rownej predkosci przez czestotliwosc czyli 300 000 km. Obecnosc takiej fali nie bedzie mozliwa do zauwazenia. Problemy wystepuja juz dla fal o dlugosci rzedu nastu- kilometrow a tu beda setki tysiecy. Ladunek zgromadzony na Twojej paleczce bedzie caly czas nienaruszony; swa energie fala wezmie z oporu jaki bedzie stawiac ta paleczka. Kazdy ruch ladunku powoduje powstawanie pola magnetycznego utrudniajacego ruch (zasada przekory lub regula Lenca). Chyba nie uwazasz, ze fala Em to strumien elektronow jak to blednie interpretowal Tesla. > Chociaż żadnej zmiany energii pola elektrycznego i żadnej przemiany nie będzie Przemiana bedzie, ruch naladowanej niezniszczalnym ladunkiem elektrycznym paleczki, spowoduje powstanie pola magnetycznego a to wygenerowane ruchem ladunkow pole magnetyczne spowoduje generacje pol elektrycznych obejmujacych linie sil pola magnetycznego, pierscieniami pol elektrycznych. Te z kolei spowoduja powstawanie pol magnetycznych, ustuowanych prostopadle do elektrycznych, ktore je wygenerowaly. I t Czytaj dalej ...

Re: rzucę interpretacją
Bez kategorii / 28 września 2013

podobno jednak obraz na ekranie powstaje punkt po punkcie. a tak z innej beczki, górale też mają swoją wersję kocura Schrogingera i superpozycji : ” bedzie pogoda, chyba żeby lało”. gdyby odstawić na chwilę kwantową i włączyć zdrowy rozsądek ( czyli nic nie może istnieć w dwóch miejscach na raz), to te dwie szczeliny z elektronem, neutronem a nawet fulerenem byłyby idealnym dowodem na istnienie eteru, czyli medium, w którym jesteśmy zanurzeni jak w wodzie, którego cząstki są tak małe, że na razie ich nie widzimy. cząstka widocznej materii przemieszczając się , wytwarza w eterze falę, która na szczelinach interferuje i daje niewidoczny dla nas obraz na ekranie. analogicznie jak w wodzie, cząstka musi podązać po tych zagęszczeniach i rozrzedzeniach eteru więc tworzy obraz prążków. Czytaj dalej ...

Re: Niewzruszone elementy wiedzy
Bez kategorii / 24 września 2013

alsor napisał wcześniej że : [„Ludzie mają bardzo małą, wąziutką, zdolność percepcji rzeczywistości, więc wybierają najprostsze metody, sposoby; niekiedy przesadnie proste. no ale doraźnie to wystarcza – przyjdzie pora to sobie rozszerzą… albo też nie będzie takiej potrzeby, bo być może jesteśmy zwyczajnie za głupi jako cywilizacja – gatunek: zbyt prymitywna forma i mamy teraz swoje apogeum, ale zaraz cofniemy się znowu, bo pewnie tak już było nie raz… —- No, a model BB jest już zwyczajne błędy. W zasadzie ekspansja jest tu również uproszczeniem, ale takim przesadnym – karkołomnym, i z wieloma ubocznymi konsekwencjami, które próbowali niby potwierdzić – odkryć, jak np. tło kosmiczne, i ewolucja galaktyk… no ale bezskutecznie… zupełna katastrofa, totalny knot. No, a że to dziedzina rozległa i szeroka, więc studentów można długo zwodzić, i produkować kolejne pokolenia rasowych pseudonaukowców. To może tak trwać i setki lat. …”] Twoje przekonanie, że współczesna kosmologia to zbiór osobistych wyobrażeń poszczególnych autorów tzw. teorii jest przekonywujące w świetle, np. takich newsów jak np. ten który znalazłem dzisiaj przez przypadek (pracując nad czym innym) pod .: nt.interia.pl/raport-kosmos/astronomia/news-nasz-wszechswiat-pochodzi-z-innego-wymiaru,nId,1031590 Można tam wyczytać m.inn.: że [„ Model kanadyjskich naukowców opiera się na koncepcji gruzińskiego fizyka – Gii Dvaliego – który przekonuje, że nasz wszechświat to „membrana” przechodząca przez „kosmiczną masę”, posiadającą aż 4 różne wymiary przestrzenne…”] Wątek niniejszy otwarłem jednak w innym celu. Chodzi mi mianowicie o to co Czytaj dalej ...

Re: Inerpretacja mechaniki kwantowej.
Bez kategorii / 24 września 2013

Interpretacje tym się różnią od teorii fizycznych, że nie da się ich zweryfikować. Więc mówienie która jest „prawdziwa” a która „nieprawdziwa” jest mniej więcej tak samo sensowne jak to mówienie która interpretacja wiersza jest prawdziwa albo nieprawdziwa. To są tylko interpretacje. Możemy co najwyżej mówić która jest ładniejsza albo bardziej przekonująca. Ja nie widzę żadnego problemu, bo wydaje mi się że nie ma potrzeby wprowadzać żadnych interpretacji mechaniki kwantowej. Te interpretacje to próba wyrażenia reguł mechaniki kwantowej w terminach naszego intuicyjnego, makroskopowego języka. A to jest droga do nikąd. Trochę tak jakby zobaczyć dziobaka i próbować to „zinterpretować” w terminach ptaków, ssaków i jadowitych węży, w zależności od tego jaką akurat cechę przejawia. Zamiast próbować na siłę zinterpretować coś nieintuicyjnego, lepiej jest poszerzyć swój zasób pojęć, tak żeby można było opisać to coś bez naciągania. Czytaj dalej ...

Re: … i rozwiązanie paradoksu Racjonalistów
Bez kategorii / 15 września 2013

asteroida2 napisał: > Nic takiego nie mówią. To ateiści mówią, że Boga nie ma. Jednak przyparci do muru tym, że jednak powinni podać dowód, podają definicję ateizmu jako tylko brak wiary w to, że Bóg istnieje. > Racjonaliści mówią tylko, że istnieją lepsze metody poznawania świata niż opier > anie się na presji grupy albo na tym do czego „masz głębokie przekonanie że jes > t prawdą”. Tylko mówią? A może jednak mają sami głębokie przekonanie w to co mówią? Wtedy to by było iż mają głębokie przekonanie iż istnieją lepsze metody poznawania świata niż opieranie się na tym, do czego masz głębokie przekonanie, że jest prawda. Czy to nie jest wtedy przykład głębokiego przekonania iż jest to prawda? > Racjonalizm mówi tyle: Skoro na świecie istnieją tysiące religii i są one prawi > e całkowicie zlokalizowane geograficznie (tzn. ludzie zwykle wierzą w to, w co > wierzą ludzie mieszkający wokół nich), to dowodzi że religia nie ma żadnych nad > naturalnych podstaw, ale wynika z jakichś interakcji społecznych. Prawie robi wielką różnicę, ale nawet pomijając ten detal, tzn., że istnieją religie obejmujące cały glob, to nijak nie wynika z tego iż ludzie przeważnie wierzą w to co mieszkający wokół nich, że to musi być to fałsz. To jest po prostu zły argument. > Racjonalizm nie daje żadnego mechanizmu do weryfikowania istnienia bytów które > nie są poznawalne zmysłami. Więc co z tego wynika? Że nie są przekonani, że istnieje coś takiego jak ból innych osób? — „Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona.” – Eugene Bleuler Czytaj dalej ...

Re: paradoks Racjonalistów
Bez kategorii / 15 września 2013

prawdziwy.tebe napisał: >Skoro racjonaliści twierdzą, że racjonalnym jest, że Boga nie ma, to znaczy, że >muszą mieć dowód, skoro nazywaja się racjonalistami. Co to znaczy miec dowod? Pytanie o istnienie boga nie nalezy do nauki lecz filozofii, a tam jest wiele „dowodow” na jego istnienie jak i nie istnienie. Racjonalisci ktorych masz na mysli zaprzeczaja istnieniu boga religijnego. Czy istnieje bog ktory nie jest religijny? Jak myslisz? Zgodnie z definicja religii „Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).” ja nie potrafie sobie takiego boga wyobrazic. Poza tym postawa racjonalna to taka, ktora nie wymaga dowodu ze czegos nie ma, ale ze cos jest. Zgodnie z ta zasada jak i wieloscia bogow religijnych zaprzeczenie istnienia boga czyli ateizm jest chyba racjonalne? Czytaj dalej ...

Geometria a swiat
Bez kategorii / 14 września 2013

Geometria to chyba jedyna dziedzina matematyki, ktora pasuje do rzeczywistosci jak zadna inna. Wiadomo, ze nia nie jest, bo jak twor abstrakcyjny moze byc rzeczywisty? ale opisuje ja najlepiej. Ty, Alsor najlepiej o tym wiesz, wiec wyjasnij czlowiekowi ktory zalozyl ten watek swoj punkt widzenia a wszyscy chetnie poczytaja. Zapomnij o moderatorach i tych co pisza ksiazkowo. Sprobuj pisac tylko o geometrii i Wszechswiecie bez zbednych komentarzy. Czytaj dalej ...

Re: Próba uściślenia pytania
Bez kategorii / 14 września 2013

W takim razie, spróbuję uściślić moje pytanie. Otóż jeśli mówimy o jakimś wydzielonym obiekcie to ma on zawsze „jakiś nadany kształt”. Możemy rozpatrzeć jabłko lub naszą planetę. W obydwóch przypadkach ich „topologia” to kula trójwymiarowa. Żadne procesy odbywające się wewnątrz tych obiektów nie są w stanie zmienić „przyjętej” geometrii. Co do całości Wszechświata, często proponuje się, że takim kształtem jest czterowymiarowa kula. W tym wyobrażeniu (modelu) przestrzeń trójwymiarowa jest jej powierzchnią, a jej promień to wymiar czasu. Oczywiście nie jest dowiedzione, że tak rzeczywiście jest. Jeśli Wszechświat byłby nieskończony tak jak chciał tego sir Fred Hoyle (przedtem Giordano Bruno) to byłby kłopot z określeniem topologii.. Niektóre możliwe topologie jak np. torus nadawałyby się bardziej jako podstawa Wszechświata cyklicznie odtwarzającego się. Rzeczywistość może być nawet tak skomplikowana, że właściwym modelem, być może – mogłaby być butelka Kleina pl.wikipedia.org/wiki/Butelka_Kleina Niektóre kształty mogą wymuszać procesy fizyczne. Być może to, że przestrzeń ekspanduje (a ekspansja przyspiesza ) wynika z rzeczywistego kształtu czasoprzestrzeni. Wtedy hipoteza istnienia ciemnej energii nie byłaby potrzebna. Nie jestem kosmologiem ani fizykiem, ani matematykiem. Tym nie mniej takie podstawowe cechy Wszechświata powinny być właśnie przez kosmologów i fizyków określone także w wersji popularnej. Kiedyś miałem okazję zapytać – po moich odczycie – kilkudziesięciu fizyków obecnych wśród kilkuset osób na sali czy.: przy przyjęciu wyżej opisanego modelu formy Wszechświata – a mianowicie owej czterowymiarowej kuli – czy wtedy przeszł Czytaj dalej ...

Re: normalnej energii
Bez kategorii / 3 września 2013

alsor napisał: > > Natomiast grawitacja maleje duzo wolniej, wg innej funkcji, ktorej formy > prakt > > ycznie tez jeszcze dokladnie nie znamy. > Niekoniecznie. > Gęstość energii grawitacyjnej dookoła masy maleje tak: 1/r^4. > To zależy od kwadratu g, które jest równe jak wiemy GM/r^2. > No, ale tej gęstości nie możemy obliczać wprost z samego g Słońca, > ponieważ w pobliżu mamy trochę, tak jakby… nieco większego – tak z trylion ra > zy, hihi! Kurde jestem pod wrazeniem. Przeczytales teorie Einsteina te ogolniejsza oczywiscie! Ja tez kiedys czytalem i nawet wiem to co pisza w wikipedii cytuje: Równania Einsteina mają otwarty charakter w tym sensie, że geometria przestrzeni zależy od gęstości energii w rozpatrywanych obszarach, zaś ilość materii i jej przestrzenny rozkład (a więc i gęstość energii) zależy od geometrii. Nie pozwalają one traktować żadnej z tych wielkości jako bardziej podstawowej, co sprawia, że uzyskiwanie rozwiązań tych równań nie jest trywialne i zwykle możliwe jest jedynie dla wyjątkowo symetrycznych konfiguracji, jak rozwiązanie Schwarzschilda z symetrią kulistą i bez materii. Czyli Einstein stawia Was Realtywistow w glupiej sytuacji; wiecie jak to sie robi tyle, ze sami nie potraficie… niczego konkretnego czy uzytecznego z tej madrej teorii policzyc. Czyli tacy nowoczesni ochraniarze haremow. Schwarzschild jako jedyny to rownanie rozwiazal ale co z tego jak nawet masy w tym rozwiazaniu nie uwzglednil. Uwzglednil zapewne wszystkie rodzaje energii z popielata na czele ale… bez materii. I Ty twierdzisz, ze to jest gienialne. I bedziesz szermowal nowomowa, tensorami, cztero czy pieciowektorami, czasoprzestrzenia pokrzywiona w rozne torusy i obwqaarzanki ale nie Czytaj dalej ...

Re: chwilowo nie potrzeba
Bez kategorii / 2 września 2013

> No i teraz cały problem sprowadza się do synchronizacji tych zegarów, > czyli ustawienia obu tak samo: t1 = t2. a jak zsynchronicujemy te zegary i oddalimy w przeciwnych kierunkach ? bedą pokazywać ten sam czas? bo jeśli nie ( z powodu ruchu ziemi ) to eksperyment trzeba by wynieść w głęboki kosmos 1)synchronizacja zegarów w latarni 2) oddalenie zegarów w przeciwnych kierunkach na odległość X zegar A<————-latarnia————–>B zegar 3)zapalanie latarni i rejestracja czasów dotarcia do zegarów 4) powtarzanie pkt. 2 i 3 w różnych kierunkach ( przy wykorzystaniu ruchów ziemi a w razie konieczności w kosmosie to trzeba by nadawać prękość ) ale poziomo by uniknąć wpływu grawitacji ( w kosmosie bez znaczenia) . na wszelki wypadek zapisujmy nie tylko róznice czasu w pomiarach na 2 zegarach ale i i wzajemny stosunek tych róznic ( może sie na coś nada ) 6) analiza zgromadzonego materiału 7) może nobel ;) > To się nazywa: konwencja, uzgodnienie; > na tym polega standaryzacja metod i teorii naukowych. no i ta konwencja jest często chyba podstawą do snucia dyrdymałów dla mniej zorientowanych , co i może sam uczynił powyżej ;) Czytaj dalej ...

Re: to temat rzeka
Bez kategorii / 30 sierpnia 2013

alsor napisał: alsor napisał: > > a ile wynosi v powiedzmy miedzy powierzchnią ziemi a satelitami gps ? > > Przy powierzchni Ziemi masz około 11.2 km/s, > potem to maleje dość wolno: 2 razy po oddaleniu na 4-rotną odległość, > mierząc od środka Ziemi. zmierzono to z zakrzywienia toru światła ? > > ustawiamy jednego kosmonaute na dziobie , drugiego na rufie i każemy > > im mrugać do siebie latarkami , to światło z od tej latarki na przodzie > > statku szybciej dotrze do > > Tak jest, ale taką metodą tego nie stwierdzisz – > bo nie wiesz kiedy ten drugi włącza swoją lampę! Dzięki alsor , czy inni fizycy też tak myslą a tylko nie mogłem ich zrozumieć ?czy też byli by gotowi przysiadz że światło dotrze po tym samym czasie w obu kierunkach ? pamietam że jak kiedyś poruszałem to na forum to odniosłem wrażenie że wymigują sie ciągle podnosząc temat braku obiektywnego układu odniesienia ale nawet jeśli to rakiete mozna by puszczać w różnych kierunkach i te prędkości mierzyć . Czytaj dalej ...

zalozmy
Bez kategorii / 29 sierpnia 2013

istnienie boga myslacego po chrzescijansku. Jak wowczas wygladalby zorganizowany przez niego swiat? Czeresnie to dzieci czeresni produkowane aby czeresnie sie rozmanazaly. Cieleta to dzieci krowy, Co sobie o takim ludzkim bogu „pomysla” czeresnie lub krowy, ktorych dzieci sa zjadane przez ludzi? Wszystkie filozofie ludzkosci nadaja sie na smietnik. Swiat sie zaczal dzis a jaki on jest nie nalezy budowac na teologiach czyli bzdurnych fantazjach, lecz na realiach. To zajmie dalsze kilka wiekow. Czytaj dalej ...

Re: metaliczne szkło
Bez kategorii / 28 sierpnia 2013

Co do tych dziurek… proponowałbym wziąć 8-milimetrową kulkę od łożyska (taką jak w filmikach i na zdjęciu i spuścić z wysokości 50 cm na powierzchnię metalowego stalowego walca. Widać ślady? W zastępstwie magicznych walców z youtube sugeruję użycie odwróconego żelazka – jest gładkie i masywne. Blacha (zwłaszcza niepodparta) nie nadaje się do eksperymentu, gdyż jest zbyt elastyczna. Tak na marginesie, skoro nieosiągalne są pełnowymiarowe walce z amorficznego metalu, to Wendy powinna było użyć dwóch krążków (amorficznego i (mikro)krystalicznego) położonych na jednakowych walcach stalowych. Kornel — „Kornel: moje podróże” Ostatnie: „Słowacja’2011” Czytaj dalej ...

Tak dziala dominacja.
Bez kategorii / 25 sierpnia 2013

Jakby ktos mial problemy ze zrozumieniem ze zycie ma sens i cel to niech sie rozejrzy wokol. wyborcza.biz/biznes/1,100896,14480764,Poludnie_Europy_wyprzedaje_sie_bogatym_Chinczykom.html#BoxBizTxt Bankructwa jednych(tych slabo zorganizowanych i malo pracowitych) sa wielka szanse na ekspasje dla ambitnych i pracowitych,ktorzy przy okazji lepiej sie rozmnazaja. Zauwazylem to kiedys w NYC gdy mieszkalem w starej norweskiej dzielnicy,ktora po fatalnych rzadach Cartera strasznie podupadla.Co trzeci sklep byl zamkniety i okna zabite plywoodem(dechami) i dokladnie to samo bylo na Manhattanie. Przyszedl Reagan i wprowadzil polityke niskich podatkow co niemal natychmiast ruszylo setki biznesow do powstania i przejmowania tych upadlych miejsc. Na tej mojej ulicy byl tylko jeden chinski sklep i nagle jak grzyby po deszczu zaczely powstawac nowe i to niemal wszystkie chinskie. W ciagu kilku lat norweska dzielnica zmienila sie w Chinatown. Przeprowadzilem sie wiec w inne miejsce,ktore bylo typowo wloskie.Pizzerie,kawiarenki,gdzie wieczorami niemal wszyscy mowili po wlosku.Pozniej w gazetach przeczytalem,ze to siedlisko mafii wloskiej w NYC i dziwilem sie dlaczego tak bezpiecznie tam bylo. Po kilkunastu latach probowali sie tam wcisnac chinczycy z jakas restauracja i gdy remont dobiegal konca,restauracja w dziwnych okolicznosciach splonela. Chinczycy probowali ja odbudowac i znowu dziwnym trafem splonela. Czytaj dalej ...