O odwrotnym działaniu biegunów
Bez kategorii / 23 marca 2014

Z interesujacym odkryciem o przyciaganiu sie magnetycznych biegunów jednoimiennych i odpychaniem róznoimiennych mozna zapoznac sie nastronie: nasa_ktp.republika.pl/Magnet_oszustwo.html Niemniej nurtuja mnie pewne kwestie mimo udokumentowania tego zjawiska. Jesli bowiem przyrównamy strumienie elektronów w przewodnikach, w których plynie prad staly w tym samym kierunku do zlewajacych sie dwóch rzek, to przeciez chyba nie zachodzi tam do zageszczenia ich wód, o którym to zageszczeniu jest mowa na ww. stronie. Mozna tez zrobic doswiadczenie z dwoma wezami ogrodniczymi. Jezeli beda tryskac woda w tej samej plaszyznie do siebie i pod tym samym cisnieniem, to zderzajacy sie strumien ich wody przyjmie wypadkowy kierunek wynikajacy ze zderzania sie cieczy. Natomiast jezeli weze beda tryskac strumieniem wody równolegle, równiez pod tym samym cisnieniem, to do zageszczenia cieczy polaczonego trumienia nie dojdzie mimo pogrubienia sie jego obwdodu. Gdy zblizamy magnesy do siebie, tymi samymi biegunami, to jeden z nich natychmiast wykona przewrotke by sie polaczyc. Gdy mamy ramki, opisane w doswiadczeniu, albo gdy prad plynacy w równoleglych przewodach, to czy nie moze byc tak, ze jeden z przewodów automatycznie nie spowoduje przebiegunowania drugiego? Co o tym myslicie? Czytaj dalej ...

Re: rzucę interpretacją
Bez kategorii / 28 września 2013

> wg. zasady Huygensa, za szczeliną powinno być czoło fali, którego każdy punkt > jest źródłem nowej fali kulistej. gdzie te elementy występują w przypadku > elektronu i co się z nim dzieje zaraz za przesłoną ? Z cząstkami jest tak samo, ale trochę inaczej: decydujące są fale tego medium, czyli elektromagnetyczne – tradycyjnie, a w przypadku cząstek te fale nazwano falami materii, czyli de Broglie’a. Najlepiej to widać w fizyce atomu, i w modelu Sommerfelda, albo Diraca, który jest równoważny, tylko bardziej taki sztuczny. Po prostu fala ma energię, która jest absorbowana na ekranie, i w konkretnych miejscach – tych maksimach, no, a my potem wmawiamy sobie, że tam jakieś cząstki padały. Atomizm, te cząstki, to taki prosty, naiwny i intuicyjny model, więc mocno zakorzenił się w fizyce. Ludzie mają bardzo niską zdolność percepcji – oni nawet nie wiedzą dlaczego światło biega po tych akurat najkrótszych drogach, które sobie wyliczają z trajektorii cząstek… błehehe! Czytaj dalej ...

Re: Niewzruszone elementy wiedzy
Bez kategorii / 24 września 2013

alsor napisał wcześniej że : [„Ludzie mają bardzo małą, wąziutką, zdolność percepcji rzeczywistości, więc wybierają najprostsze metody, sposoby; niekiedy przesadnie proste. no ale doraźnie to wystarcza – przyjdzie pora to sobie rozszerzą… albo też nie będzie takiej potrzeby, bo być może jesteśmy zwyczajnie za głupi jako cywilizacja – gatunek: zbyt prymitywna forma i mamy teraz swoje apogeum, ale zaraz cofniemy się znowu, bo pewnie tak już było nie raz… —- No, a model BB jest już zwyczajne błędy. W zasadzie ekspansja jest tu również uproszczeniem, ale takim przesadnym – karkołomnym, i z wieloma ubocznymi konsekwencjami, które próbowali niby potwierdzić – odkryć, jak np. tło kosmiczne, i ewolucja galaktyk… no ale bezskutecznie… zupełna katastrofa, totalny knot. No, a że to dziedzina rozległa i szeroka, więc studentów można długo zwodzić, i produkować kolejne pokolenia rasowych pseudonaukowców. To może tak trwać i setki lat. …”] Twoje przekonanie, że współczesna kosmologia to zbiór osobistych wyobrażeń poszczególnych autorów tzw. teorii jest przekonywujące w świetle, np. takich newsów jak np. ten który znalazłem dzisiaj przez przypadek (pracując nad czym innym) pod .: nt.interia.pl/raport-kosmos/astronomia/news-nasz-wszechswiat-pochodzi-z-innego-wymiaru,nId,1031590 Można tam wyczytać m.inn.: że [„ Model kanadyjskich naukowców opiera się na koncepcji gruzińskiego fizyka – Gii Dvaliego – który przekonuje, że nasz wszechświat to „membrana” przechodząca przez „kosmiczną masę”, posiadającą aż 4 różne wymiary przestrzenne…”] Wątek niniejszy otwarłem jednak w innym celu. Chodzi mi mianowicie o to co Czytaj dalej ...

Re: … i rozwiązanie paradoksu Racjonalistów
Bez kategorii / 15 września 2013

asteroida2 napisał: > Nic takiego nie mówią. To ateiści mówią, że Boga nie ma. Jednak przyparci do muru tym, że jednak powinni podać dowód, podają definicję ateizmu jako tylko brak wiary w to, że Bóg istnieje. > Racjonaliści mówią tylko, że istnieją lepsze metody poznawania świata niż opier > anie się na presji grupy albo na tym do czego „masz głębokie przekonanie że jes > t prawdą”. Tylko mówią? A może jednak mają sami głębokie przekonanie w to co mówią? Wtedy to by było iż mają głębokie przekonanie iż istnieją lepsze metody poznawania świata niż opieranie się na tym, do czego masz głębokie przekonanie, że jest prawda. Czy to nie jest wtedy przykład głębokiego przekonania iż jest to prawda? > Racjonalizm mówi tyle: Skoro na świecie istnieją tysiące religii i są one prawi > e całkowicie zlokalizowane geograficznie (tzn. ludzie zwykle wierzą w to, w co > wierzą ludzie mieszkający wokół nich), to dowodzi że religia nie ma żadnych nad > naturalnych podstaw, ale wynika z jakichś interakcji społecznych. Prawie robi wielką różnicę, ale nawet pomijając ten detal, tzn., że istnieją religie obejmujące cały glob, to nijak nie wynika z tego iż ludzie przeważnie wierzą w to co mieszkający wokół nich, że to musi być to fałsz. To jest po prostu zły argument. > Racjonalizm nie daje żadnego mechanizmu do weryfikowania istnienia bytów które > nie są poznawalne zmysłami. Więc co z tego wynika? Że nie są przekonani, że istnieje coś takiego jak ból innych osób? — „Ci, którzy sprytnie symulują szaleństwo w zdecydowanej większości są psychopatami, a część z nich faktycznie jest szalona.” – Eugene Bleuler Czytaj dalej ...

Re: Błąd, ale Twój…
Bez kategorii / 13 sierpnia 2013

> Np jestem przekonany, ze red shift powstaje wskutek zmeczenia fal EM a nie wskutek > bzdurnego pomyslu rozszerzania sie Wszechswiata. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale nauka tym się różni od pseudonauki, że w nauce „bycie przekonanym” nie jest argumentem. Potrzebne są doświadczenia, które pokażą który model jest bliższy rzeczywistości. Dla modelu „zmęczenie fal EM” można takie doświadczenie zaproponować. Przykładowo, rozszerzanie się Wszechświata nie wpływa na układy związane grawitacyjnie, jak Droga Mleczna, więc zgodnie z modelem Wielkiego Wybuchu gwiazdy w naszej galaktyce nie powinny mieć żadnego redshiftu, a zgodnie z twoim modelem powinny mieć. Obserwacje tego redshiftu nie wykazują, co obala twój model. Dodatkowo jeśli chcesz obalić model Wielkiego Wybuchu, to musisz znaleźć też wytłumaczenie dla stosunku wodoru do helu we wszechświecie (i dlaczego jest on identyczny we wszystkich obszarach nieba), oraz wyjaśnić skąd się bierze mikrofalowe promieniowanie tła (i dlaczego jest izotropowe). Model Wielkiego Wybuchu nie jest uznawany za obowiązujący dlatego że „się podoba”, albo „jego autorzy byli bardzo przekonani”, tylko dlatego że przewidział zjawiska odkryte dziesiątki lat później, których żaden inny model nie przewidywał. Czytaj dalej ...

scenariusze odejścia i co potem
Bez kategorii / 31 lipca 2013

by_t: > Chętnie posłucham jeśli Ty masz jakieś przewidywania co do przyszłości po naszej > ewentualnej zagładzie. Trudno jest coś przewidywać, nie znając jeszcze ewentualnej przyczyny wyginięcia i nie wiedząc, kto przeżył zagładę ludzi. Myślę, że zagłada może się zdarzyć na dwa sposoby: 1. nagle, nie pozostawiając ludzkości czasu na reakcję (np. przez kolizję kosmiczną), albo 2. w dłuższym procesie wymierania (np. przez zużycie i niemożność zastąpienia zasobów, lub przez długotrwałe wielkie wojny). W pierwszym przypadku wszelkie przewidywania są w ogóle bezprzedmiotowe. Może życie na Ziemi będzie restartowało od poziomu prymitywnych ssaków, a może od pierwszych komórek eukariotycznych. W drugim przypadku można być pewnym, że ludzkość będzie się do ostatniej chwili zaciekle trzymała życia i odchodząc zabierze ze sobą wiele innych gatunków. Nie sądzę, żeby zwolnioną niszę ekologiczną po ludzkości mogły zająć dobrotliwe rezusy — naczelne wyginą raczej razem z nami. Może lepiej powiedzie się szczurom? — od wieków żyją w ostrej wojnie z człowiekiem i jakoś sobie radzą, pewnie więc uda im się też przetrwać agonię ludzkości (w przypadku katastrofy kosmicznej doświadczenie w walce z człowiekiem nie daje żadnej korzyści). Następców ludzi należy szukać wśród organizmów, które umieją sobie z nimi radzić. Jeśli nie szczury, to może szarańcza? Albo dżuma? – Stefan — Zwalczaj biurokrację! Czytaj dalej ...

Re: Co ma jedno do drugiego?
Bez kategorii / 13 lipca 2013

al.1 napisał: > A moze miala, tylko jestes niedoinformowany? Moze Rosjanie przecztali np. to: > > www.organicauthority.com/foodie-buzz/eight-reasons-gmos-are-bad-for-you.html > www.responsibletechnology.org/10-Reasons-to-Avoid-GMOs To jest kolejna kupa bzdur wymyslona przez fanatykow. > > Napisales cos glupiego i teraz ktos bedzie sie powolywal na ciebie,ze w USA pro > > ducenci nie musza wymieniac skutkow ubocznych lekarstw. > > Chwilunia, dla asekuracji zalaczylem tekst oryginalny, który jak powienienes wi > edziec, bierze pierwszenstwo. Z tym ze tekst oryginalny jest po angielsku i 99% ludzi w Polsce go nie zrozumie,za to chetnie beda cytowac twoja wypowiedz po polsku. O ile zaklad ze 99% polskich senatorow i poslow nie da sobie rady z orzeczeniem sadu po angielsku? I nie chodzi o wydukanie ale prawidlowe zrozumienie. > Oj, nie schlebiaj mi, bo pomysle, ze wszyscy reprezentanci tych zawodów tylko c > zekaja na to co ja na tym forum wypisuje, a inne madrosci tylko ignoruja. Oni nie maja dostepu do innych madrosci,bo takowe sa po angielsku. > > Wyzej napisane jest,ze jesli lekarstwo jest dopuszczone do sprzedazy w USA,to p > > roducenci sa zwolnienie z odpowiedzialnosci za side effects. > > A jest to dobrze twoim zdaniem? No widzisz,jak masz problemy z logicznym mysleniem to zwracasz sie do osoby inteligentnej. Tak wlasnie powinno byc. Firma ktora produkuje lekarstwo musi przedstawic wszystkie za i przeciw by to lekarstwo zostalo dopuszczone do sprzedazy w USA. Nastepnie FDA dopuszcza albo nie dopuszcza dane lekarstwo czy GMO do sprzedazy w USA. pl.wikipedia.org/wiki/Ameryka%C5%84ska_Agencja_ds._%C5%BBywno%C5%9Bci_i_Lek%C3%B3w „Pozytywna opinia wydana przez FDA dla danego produktu spożywczego lu Czytaj dalej ...

głupoty
Bez kategorii / 29 czerwca 2013

Na tym horyzoncie jest, znaczy byłoby, 100% dylatacji, czyli stop wszelkim procesom na amen i nieodwracalny – to jest śmierć idealna, doskonała! Tu ta zasada względności (wersja uogólniona) pozwala na bujanie w obłokach. Taka zasada (raczej jej interpretacje) to czysty nonsens – wrota do domu wariatów. en.wikipedia.org/wiki/Principle_of_relativity W matmie była i jest podobna zasada – arbitralność układu współrzędnych, albo i lepiej: języka – reprezentacji, itd. Na tym zbudowano STW a potem resztę… no ale to nie tak, nie o to chodzi… ta ‚zasada’ mówi nam tylko tyle, że fakty – rzeczywistość nie zależy o teorii. Jeśli ktoś z takiej zasady chce wyciągać jakiekolwiek wnioski, albo co gorsza – budować na tym teorie, no to jest kompletnym ciemniakiem w tych sprawach! Taka zasada nie zawiera żadnej informacji o faktach, o stanie faktycznym – rzeczywistość… czymkolwiek miałoby to być! Ona sama o tym mówi: nie za le ży od fo rm al iz ac ji… ani żadnej rzeczy która jego jest, tak baranki… Ci którzy wypisują te bzdury w podręcznikach o GR to ignoranci najgorszej kategorii! Dlaczego aż tak? No, bo oni nie potrafią jeszcze nawet myśleć, czyli operować abstrakcyjnymi pojęciami. Oni biorą wszystko jak leci literalnie – dosłownie, dokładnie. Liczba, przestrzeń, wektor, płaszczyzna, sfera, punkt, linia, krzywa, masa, ładunek, tensor, wersor, rotacja, spin, kolor, foton… i kartofel, plus płaska rura i kwadratura, trzy jabłka i bigos w krawacie… No, to wszystko jest dla nich jednakowo realne, rzeczywiste, prawdziwe, autentyczne… te słowa też są dla nich jednakowe – ale jakie? Dokładnie takie jakie one są, oczywiście… błehehe! Widzę tu jakieś nowe Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

> Ci co budowali katedry wierzyli w Boga. To jest zasadnicza roznica. > Nie ma wiekszej motywacji dzialania dla czlowieka niz wiara w Boga.Sorry, Tymniemniej program Apollo nie został sfinansowany z powodu wiary w Boga. Został sfinansowany z powodu rywalizacji politycznej. I ta sama motywacja może stać za zbudowaniem pierwszej sondy międzygwiezdnej. Chiny teraz rywalizują z USA na wielu polach i wysłanie takiej sondy byłoby wyraźnym pokazaniem kto teraz rządzi w podboju kosmosu. A to może być warte kilkuset miliardów dolarów. Prawdopodobnie pierwsze takie sondy w ogóle nie będą hamować, bo to zwiększa wielokrotnie koszty. I pierwsza pewnie zostanie wysłana po prostu w przestrzeń międzygwiezdną, po to żeby zebrać jak najwięcej danych dotyczących samego ośrodka międzygwiezdnego, zbadać Obłok Oorta, wykonać jakieś pomiary telemetryczne i wykryć problemy z których jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Dopiero gdy taka sonda udowodni że da się odbywać loty trwające kilkadziesiąt lat, zostanie wysłana sonda w konkretnym kierunku – np. na Proxima Centauri albo jeszcze jakiś bliższy obiekt, jeśli coś wykryjemy. Na sondę na Gilese poczekamy pewnie do przyszłego stulecia. Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

dawwwkins2 napisał: >Przez skórę czuję nadciąganie systemu, w którym to wszystko > albo zostanie zmiecione ze stołu, albo tak fasadowe, że patrz punkt pierwszy. I > wtedy decyzje będą w ręku niewielkiej grupy. Ja tez czuje przez skore to pierwsze. Nie tylko poszukiwanie zycia pozaziemskiego,ale w ogole badanie przestrzeni kosmicznej stanie sie historia.Najwyzej jakies loty na stacje wojskowe lub umieszczanie satelitow. Czytaj dalej ...

Re: Chusta ogłupia!
Bez kategorii / 26 czerwca 2013

Do wypowiedzi asteroida2 dodałbym jeszcze, że muzułmańskie chusty zmieniają obrys twarzy: zakrywają łuk jarzmowy, ukrywają kąty żuchwy, częściowo kości policzkowe, zmieniają kształt czoła. Ukrywają więc bardzo ważne kryterium zdrowotności, też tej reprodukcyjnej – symetrię i proporcjonalność twarzy. Ostatecznie nie wymyślono ich, aby kobietom urody dodawały. Dalej jest już prosto. Osoby ładne wzbudzają łatwiej naszą sympatię. Osoby które lubimy wydają się nam mądrzejsze. Efekt ten jest tym bardziej widoczny im krócej te osoby znam, a przedstawiony w badaniu kontakt był nadzwyczaj powierzchowny. Do tego można by dorzucić: swój – obcy. Do „swojego” czujemy sympatię, a do obcego nie. Można się doszukiwać reakcji na kod kulturowy. Na przykład stereotyp – „muzułmanki są głupie”, albo „trzeba być głupią aby dobrowolnie się oszpecać po przez przestrzeganie irracjonalnego nakazu religijnego”. Moim zdaniem podążanie tym tropem, to myślenie zbyt wyszukane. Tu działa ten prostszy biologiczny mechanizm. „Wsiowa baba w chuście” to jest zupełnie inny przykład. W latach 50, 60 bardzo modne były chustki na głowach. Pani Kenedy – Onasis wyglądała w nich i wygląda do dziś bardzo atrakcyjnie i nawet można powiedzieć, wyszukanie elegancko. Czy na podstawie takiego wizerunku ktoś pomyśli, że ona może być głupsza? Nie! Wręcz przeciwnie! Szykowny styl dodaje jej inteligencji. Właśnie dlaczego tak postrzegamy? Przecież nie mamy żadnych dowodów na jej inteligencję. Fakt, była ładna, dobrze ubrana kusiła wyglądem facetów, ale przecież mogła ona mieć inteligencję na poziomie przynęty na ryby. Tak właśnie działa zasada: podoba się – sympatia – wyższa ocena nawet w Czytaj dalej ...

Re: Jak pająk naprawia pajęczynę?
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

kazeta.pl55: > Można założyć, że pająk ma „wgranych” kilka biologicznych programów reperacji > sieci, ale i tak na końcu pozostaje problem wyboru konkretnego programu naprawy > (kombinowanie). A tu u tego pająka tego procesu nie było. Że nie było, to wynika z czasu, jaki upłynął między wyjściem z nory a rozpoczęciem pracy? To jest dość złudne. Kiedy jedziesz na rowerze, masz do wyboru wiele sposobów zapobiegania przewróceniu się — np. jeśli przechył w prawo jest za duży, to możesz przebalansować w lewo, albo też skręcić w prawo. Jednak obserwator zewnętrzny nie zauważy zwłoki na dokonywanie wyboru. Pająk dokonywał wyboru już w trakcie pracy, albo wcześniej, w czasie drogi do pracy. – Stefan Zwalczaj biurokrację! Czytaj dalej ...

Re: Szukanie dziur
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

nikodem123 napisał: > Puchalski pisał coś takiego: pająki muszą rozpoznawać krople deszczu uderzające > w ich sieć, a > nawet liść, który przylepił się do sieci i drga na wietrze. > > Testowałem to wszystko na „moim” pajączku – rozpoznawał to doskonale. Siedział > w swojej kryjówce cicho, jak mysz pod miotłą – jak pająk pod fragmentem liścia. > > Aż się nauczyłem, że pająk potrzebuje, chyba, dwóch rodzajów drgań. Nie powiem > jakich, bo mogę zmyślać. Przecież to było w moim dzieciństwie. Przy pierwszym r > odzaju wychodził z kryjówki i „nasłuchiwał” drgań. > Co się działo potem nie powiem, bo nie pamiętam, więc mogę zmyślać. > > Pamiętam, że II fazie drgań rzucał się (albo tylko raz) – ze swoimi nogogłaszcz > kami, szczękoczułkami – już nie pamiętam, co one tam mają – na mój umiejętnie d > rgający patyczek. To wszystko poezja Nikodem,chociaz Kazeta widzi swiat bardziej lirycznie. Natura zywa jest przerazajaco biologiczna i czlowiek tez taki jest. Ja tez sie podobnie bawilem ale bardzo sie boje pajakow i to do dzis.Nie wiem dlaczego. Pajak rozroznia dragania po tym jaka one maja powtarzalnosc i zrodlo rozchodzenia sie. Spadajacy lisc zaburza siec jednorazowo,wiatr porusza cala plaszczyzna sieci (nie ma zrodla). Zlapana w siec mucha szarpie sie agonalnie,odpoczywa,znowu szarpie,raz slabiej raz mocniej. Ja rzucalem pajakowi zabite muchy.Zwykle wylecial z kryjowki i czekal czy sie rusza i stal. Moze potem jak obchodzil siec sprawdzajac czy cala to muche znalazl. Dmuchalem w siec.Tez wylatywal z kryjowki,ale kiedy dmuchalem dalej nie ruszal sie. Nie czul ogniska drgan.Podobnie jak z wiatrem. Czytaj dalej ...

Re: Szukanie dziur
Bez kategorii / 23 czerwca 2013

Puchalski (?) napisał przepiękne książki przyrodnicze. W jednej z nich opisał, jak krzyżak plecie tą swoją najpiękniejszą sieć. Krok po kroku. I on opisał jak pająka wywabić z kryjówki. To też powiedział, że krzyżak na środku pajęczyny to rzadkość, bo bezpieczniej jest schować się gdzieś pod liściem. On też zwrócił uwagę, że pająk musi rozróżniać, czy na pajęczynę pada deszcz, czy liść się przylepił i drga na wietrze… Po przeczytaniu tego… Miałem swojego pajączka na szczebelkach barierki balkonu. Lubiłem się z nim drażnić, gdy poznałem kod drgań pajęczyny. Lubiłem patrzeć gdy rzucał się na mój patyczek, którym imitowałem owada zaplątanego w sieci. Wyimitownie takiego owada wcale nie jest takie proste. Puchalski pisał coś takiego: pająki muszą rozpoznawać krople deszczu uderzające w ich sieć, a nawet liść, który przylepił się do sieci i drga na wietrze. Testowałem to wszystko na „moim” pajączku – rozpoznawał to doskonale. Siedział w swojej kryjówce cicho, jak mysz pod miotłą – jak pająk pod fragmentem liścia. Aż się nauczyłem, że pająk potrzebuje, chyba, dwóch rodzajów drgań. Nie powiem jakich, bo mogę zmyślać. Przecież to było w moim dzieciństwie. Przy pierwszym rodzaju wychodził z kryjówki i „nasłuchiwał” drgań. Co się działo potem nie powiem, bo nie pamiętam, więc mogę zmyślać. Pamiętam, że II fazie drgań rzucał się (albo tylko raz) – ze swoimi nogogłaszczkami, szczękoczułkami – już nie pamiętam, co one tam mają – na mój umiejętnie drgający patyczek. Czytaj dalej ...

Re: hm.. chyba.. życie powstało "na wskutek"..
Bez kategorii / 17 czerwca 2013

Ależ „na wskutek” może też oznaczać „przez przypadek” jeśli tylko spoglądamy na rzecz inaczej. Świat jest nieustannym chaosem a „ruletką” jest wszystko: na odpowiednio drobnym poziomie, obserwując pojedynczą cząsteczkę, ruletką będzie dla ciebie to, z której strony, z jaką prędkością i jak zorientowana nadleci druga cząsteczka, by się z pierwszą zderzyć – albo i nie – i zapoczątkować – albo i nie – przemianę w inną cząsteczkę. Ten „ruletkowy” charakter znika, gdy bierzesz pod uwagę zachowanie zbioru wielkiej ilości cząstek, w prawach dotyczących ilości wielkiej ilości gazu dotrzegasz jednoznaczne odpowiedzi na pytanie jak sie zachowa całość. Problem pojawia się znowu przy komplikacji układów zależnych mocno od ogromnej ilości parametrów, przekształcając je w chaos i powodując „efekty motyla”. Podłoże wszystkich zjawisk stale ma charakter „ruletki”, dostrzegasz jednak porządek całości i w układach chaotycznych. Pytanie, które miałoby sens -jak skromnie sądzę – powinno brzmieć – w którym momencie biogenezy teoria chaosu zaczęłaby odgrywać decydującą rolę. Obawiam się, że w bardzo wczesnym, biorąc pod uwagę, że nawet proste oscylujące reakcje chemiczne mają chaotyczny charakter. Zapewne więc i kształt wczesnych organizmów nie był zapisany w „matrycy”. Co do paradoksu Fermiego – ostatecznie odnosi sie on do naszych wyobrażeń o zachowaniu cywilizacji technicznej o podobnych do naszych motywacjach. Niewiele on mówi o życiu jako takim, nie mamy obecnie (niestety!!!) możliwosci obserwacyjnych, by śledzić życie biologiczne na pozasłonecznych planetach. Czytaj dalej ...