Re: Komputer rzeczywiście kwantowy
Bez kategorii / 30 czerwca 2013

Problem w tym, że udowodniono jedynie uzyskiwanie przez D-Wave małych stanów splątanych – co szczególnym zaskoczeniem nie jest, bo takie stany były już wcześniej uzyskiwane. Wciąż pozostaje kwestią otwartą jak duże stany kwantowe tam są uzyskiwane i ile to tak naprawdę daje. Bo 8 splątanych bitów do niczego się nie przyda. 128 splątanych bitów umożliwiłoby już robienie rzeczy, których żaden klasyczny komputer nie potrafi. A 512 splątanych bitów złamałoby wszystkie klucze publiczne używane do szyfrowania w internecie. Jest raczej pewne, że ich 512 qubitowy procesor nie jest w stanie splątać wszystkich 512 bitów. Ale ile jest i w jakim stopniu, to pozostaje niewiadome. No ale Lockheed Martin nie jest jedynym klientem D-Wave. Ostatnio Google też kupiło u nich komputer kwantowy. Więc być może dowiemy się nieco więcej o możliwościach tej technologii. googleresearch.blogspot.ca/2013/05/launching-quantum-artificial.html Czytaj dalej ...

Re: przecież to paplanina
Bez kategorii / 30 czerwca 2013

> Niech rozwiążą tym procesorem problem NP, np. komiwojażera w czasie wielomianowym, > wtedy pogadamy… Wiesz że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele. 1. Problemy NP to szeroka klasa problemów, obejmująca również np. dodawanie. Prawdopodobnie masz na myśli problemy NP-zupełne, czyli najtrudniejsze w tej klasie, takie jak problem komiwojażera. 2. Komputery kwantowe nie dają wykładniczego przyspieszenia w rozwiązywaniu problemów NP-zupełnych. Przynajmniej nic na ten temat nie wiadomo. Mogą dawać kwadratowe przyspieszenie dla heurystyk (dzięki algorytmowi Grovera). > No, ale dawno udowodniono formalnie, że takie coś jest niemożliwe. 3. Nic takiego nie udowodniono. Nie udowodniono nawet że komputer klasyczny nie może rozwiązać problemu komiwojażera w czasie wielomianowym. Na razie to jest otwarty problem. Czytaj dalej ...

przecież to paplanina
Bez kategorii / 30 czerwca 2013

Tak samo głoszą niemal od czasów EPR, że potwierdzono te kwantowe korelacje w optyce, no ale po dokładniejszych analizach okazało się że to tam nie ma nic osobliwego. Zwyczajna interferencja fal załatwia te korelacje: znana w telekomunikacji korelacja krzyżowa pary sygnałów, ale realizowana numerycznie, zamiast wprost – analogowo, co wymaga zapętlenia obwodu. Niech rozwiążą tym procesorem problem NP, np. komiwojażera w czasie wielomianowym, wtedy pogadamy… No, ale dawno udowodniono formalnie, że takie coś jest niemożliwe. Reklamiarskie sztuczki, a i wiadomo że można skonstruować lepsze procesory – oparte na innych zjawiskach, procesach, technologii, więc są częściowo kryci. Czytaj dalej ...

Komputer rzeczywiście kwantowy
Bez kategorii / 30 czerwca 2013

Potwierdzono „kwantowość” komputera, który firma D-Wave sprzedała USC-Lockheed Martin Quantum Computing Center. Jak wspominał Asteroida2, były tu pewne wątpliwości. A u mnie pewne wątpliwości budzi to, ze potwierdzenie zajęło dwa lata… Tym niemniej wiadomo: mamy komercyjne komputery kwantowe. Ostatnio z procesorami 256 – qubitowymi. phys.org/news/2013-06-large-scale-quantum-chip-validated.html Czytaj dalej ...

Re: "Powoduje raka", "szpikowana chemią"
Bez kategorii / 29 czerwca 2013

llukiz napisał: > > Czy to mozliwe ze ludzie sa na tyle glupi by nic nie kumac z GMO? > > Ależ oczywiście że to możliwe. Tak właśnie jest. > Z tym gmo jest identycznie jak z chemią. Chemia szkodzi, bo jak zjesz mydło to umrzesz. A ja myslalem,ze to jest dobry sposob na szybka lewatywe. > Tak więc jeśli zmodyfikujesz organizm genetycznie tak by szkodził zdrowiu, to będzie o > n szkodliwy. GMO sa po to,by je uprawiac,sprzedawac,spozywac czy jak w przypadku bawelny okrywac sie nia. Jesli wyprodukujesz cos co jest szkodliwe,to nikt tego nie bedzie chcial uprawiac ani kupowac. Z GMO jest identycznie jak z lekarstwami.Najpierw sa lata prob,a nastepnie produkcja na potrzeby laboratoryjne,pozniej badania na zwierzetach,nastepnie na ludziach i ewentualnie produkt trafia na rynek.Bardzo rzadko sie zdarza,ze GMO jest nieudane i wycofywane z produkcji.Duzo rzadziej niz lekarstwa,ktore sa w powszechnym uzytku w Europie. Skad wiec cale halo? Zwykla propaganda glupich ludzi,ktorzy chca przekonac wszystkich ze zywnosc organiczna jest najlepsza. Dziwnym trafem jak kupuje jakies owoce „organiczne” to nigdy nie sa robaczywe a ponoc nie sa pryskane.Zachodze w glowe jak to sie dzieje,bo przeciez pamietam z dawnych lat,ze gdy nie bylo opryskow,to zawsze byly robaki.I nie mowie tylko o jablkach,gruszkach czy sliwkach ale o orzechach rowniez. „Żywność organiczna nie zawiera nawet grama więcej witamin czy substancji odżywczych donoszą naukowcy z Uniwersytetu Stanford. Okazuje się, że dla naszego organizmu nie stanowi wielkiej różnicy czy zjemy żywność ekologiczną czy normalną.” icelandnews.is/zycie-i-styl/felietony/organiczna-zywnosc-nie-jest-wcale-zdrowsza „Ale rzekoma wyższość produktów organicznych to zupełnie inna kwestia. W sonda Czytaj dalej ...

głupoty
Bez kategorii / 29 czerwca 2013

Na tym horyzoncie jest, znaczy byłoby, 100% dylatacji, czyli stop wszelkim procesom na amen i nieodwracalny – to jest śmierć idealna, doskonała! Tu ta zasada względności (wersja uogólniona) pozwala na bujanie w obłokach. Taka zasada (raczej jej interpretacje) to czysty nonsens – wrota do domu wariatów. en.wikipedia.org/wiki/Principle_of_relativity W matmie była i jest podobna zasada – arbitralność układu współrzędnych, albo i lepiej: języka – reprezentacji, itd. Na tym zbudowano STW a potem resztę… no ale to nie tak, nie o to chodzi… ta ‚zasada’ mówi nam tylko tyle, że fakty – rzeczywistość nie zależy o teorii. Jeśli ktoś z takiej zasady chce wyciągać jakiekolwiek wnioski, albo co gorsza – budować na tym teorie, no to jest kompletnym ciemniakiem w tych sprawach! Taka zasada nie zawiera żadnej informacji o faktach, o stanie faktycznym – rzeczywistość… czymkolwiek miałoby to być! Ona sama o tym mówi: nie za le ży od fo rm al iz ac ji… ani żadnej rzeczy która jego jest, tak baranki… Ci którzy wypisują te bzdury w podręcznikach o GR to ignoranci najgorszej kategorii! Dlaczego aż tak? No, bo oni nie potrafią jeszcze nawet myśleć, czyli operować abstrakcyjnymi pojęciami. Oni biorą wszystko jak leci literalnie – dosłownie, dokładnie. Liczba, przestrzeń, wektor, płaszczyzna, sfera, punkt, linia, krzywa, masa, ładunek, tensor, wersor, rotacja, spin, kolor, foton… i kartofel, plus płaska rura i kwadratura, trzy jabłka i bigos w krawacie… No, to wszystko jest dla nich jednakowo realne, rzeczywiste, prawdziwe, autentyczne… te słowa też są dla nich jednakowe – ale jakie? Dokładnie takie jakie one są, oczywiście… błehehe! Widzę tu jakieś nowe Czytaj dalej ...

Re: "Powoduje raka", "szpikowana chemią"
Bez kategorii / 29 czerwca 2013

> Czy to mozliwe ze ludzie sa na tyle glupi by nic nie kumac z GMO? Ależ oczywiście że to możliwe. Tak właśnie jest. Z tym gmo jest identycznie jak z chemią. Chemia szkodzi, bo jak zjesz mydło to umrzesz. Ale chemia też nie szkodzi bo jak umyjesz ręce to nie umrzesz. Tak więc jeśli zmodyfikujesz organizm genetycznie tak by szkodził zdrowiu, to będzie on szkodliwy. Jeśli modyfikacja nie będzie powodowała powstawania organizmów które szkodzą zdrowiu, to oczywiście będzie ok. Cała ewolucja to modyfikowanie genetyczne organizmów i każdą modyfikację genową należy rozpatrywać oddzielnie. Pisanie że GMO szkodzi to pisanie że noże szkodzą i dynamit szkodzi i ogień szkodzi i można by tak długo… Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

> Ci co budowali katedry wierzyli w Boga. To jest zasadnicza roznica. > Nie ma wiekszej motywacji dzialania dla czlowieka niz wiara w Boga.Sorry, Tymniemniej program Apollo nie został sfinansowany z powodu wiary w Boga. Został sfinansowany z powodu rywalizacji politycznej. I ta sama motywacja może stać za zbudowaniem pierwszej sondy międzygwiezdnej. Chiny teraz rywalizują z USA na wielu polach i wysłanie takiej sondy byłoby wyraźnym pokazaniem kto teraz rządzi w podboju kosmosu. A to może być warte kilkuset miliardów dolarów. Prawdopodobnie pierwsze takie sondy w ogóle nie będą hamować, bo to zwiększa wielokrotnie koszty. I pierwsza pewnie zostanie wysłana po prostu w przestrzeń międzygwiezdną, po to żeby zebrać jak najwięcej danych dotyczących samego ośrodka międzygwiezdnego, zbadać Obłok Oorta, wykonać jakieś pomiary telemetryczne i wykryć problemy z których jeszcze nie zdajemy sobie sprawy. Dopiero gdy taka sonda udowodni że da się odbywać loty trwające kilkadziesiąt lat, zostanie wysłana sonda w konkretnym kierunku – np. na Proxima Centauri albo jeszcze jakiś bliższy obiekt, jeśli coś wykryjemy. Na sondę na Gilese poczekamy pewnie do przyszłego stulecia. Czytaj dalej ...

Re: Szukanie powtarzalności? :)
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

dawwwkins2 napisał: > Dum, bez najmniejszego problemu przyjmę informację, że gdzieś tam jest życie. C > o więcej, to mną nawet nie wstrząśnie – ja jestem przygotowany na tę wieść. Mnie to zwisa.:) Nawet jak znajda to pewnie beda klamac. Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

dawwwkins2 napisał: >Przez skórę czuję nadciąganie systemu, w którym to wszystko > albo zostanie zmiecione ze stołu, albo tak fasadowe, że patrz punkt pierwszy. I > wtedy decyzje będą w ręku niewielkiej grupy. Ja tez czuje przez skore to pierwsze. Nie tylko poszukiwanie zycia pozaziemskiego,ale w ogole badanie przestrzeni kosmicznej stanie sie historia.Najwyzej jakies loty na stacje wojskowe lub umieszczanie satelitow. Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

Zasadniczo – w tonie serio – się z Tobą zgadzam, poza jednym. Ale za to kluczowym. Mnie się wydaje demokracja w obecnej postaci gatunkiem wymierającym na „samniewiemczegochcę”. Przez skórę czuję nadciąganie systemu, w którym to wszystko albo zostanie zmiecione ze stołu, albo tak fasadowe, że patrz punkt pierwszy. I wtedy decyzje będą w ręku niewielkiej grupy. A decydować będzie oczywiście siła motywacji. Czyli cel będzie musiał być kuszący. Dlatego JAK, a nie CZY – badanie konkretnego życia, a nie badanie, czy jest. To drugie nie wystarcza nawet na Marsa :) Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

Możesz zastąpić „społeczeństwo” słowem „sterowane do pewnego stopnia ale pewnych granicach społeczeństwo” :) Mówiłem jednym tchem o poparciu społecznym i politycznym, zauważ, dostrzegam wiec rolę inżynierii społecznej :) W przypadku programu Apollo we wczesnej fazie nie była ona tak bardzo wymagana – nastrój opinii i bez tego był entuzjastyczny, duma Ameryki była bowiem naruszona i bez specjalnego podbijania bębenka. W tej wczesnej fazie zdarzył się taki moment, w którym administracja Johnsona zwróciła się do Kongresu o dodatkowe dofinansowanie NASA, ten zaś… uchwalił sumy wyraźnie przewyższające żądania, przy silnym poparciu wyborców. Zaledwie kilka lat później administracja miała ogromne trudności z finansowaniem programu – entuzjazm wyparował. Nie, jednak uprę się, że nie wszystko da się przeprowadzić, przynajmniej nie z jednakową łatwością. Z czego nie wynika, że to „swobodny głos ludu” doprowadza do finansowania wielkich przedsięwzięć naukowych :) Dopóki jednak takie przedsięwzięcia nie są ściśle związane z przetrwaniem establishmentu politycznego, opory czy poparcie będą miały tu znaczącą role, śmiem twierdzić że nawet nie całkiem uświadamianą sobie przez decydentów. Uważam bowiem, że w większości przypadków, do pewnego stopnia, bezrefleksyjnie przyjmują oni zastane przyzwyczajenia czy nastroje „ludu” – o ile nie trafi się akurat jakiś Pol Pot. Sto – dwieście miliardów dolarów mówisz? Ciekaw jestem, jak by to wyglądało… Pewnie tak: Planowane koszta 200 miliardów, czas realizacji 15 lat – wszystko do chwili startu. Rzeczywiste: 850 miliardów, 38 lat, wliczając w to 7-letnią przerwę spowodowaną rządami XXX, nie odejmując strat zwi Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

Oj, jesteś o wiele bardziej idealistyczny niż ja, Pomruku, mnie chyba studia nad historią wyleczyły z tego :) Nie, ja nie uważam, że decydowałoby społeczeństwo, tak jak NIE decydowało w sprawie Apollo. Demokracja w takich przypadkach jest iluzją, wygodnym kostiumem. Prawdopodobnie wojsko, plus ewentualne korzyści w medycynie, kosmetologii oraz jeszcze wielu innych dziedzinach byłyby ważniejsze od tego, co Smith, Pomruk i Dawwwkins sądzą na ten temat. W gruncie rzeczy to banalna inżynieria społeczna, niestety, a kwota np. stu miliardów dolarów, ba, nawet dwustu – nie jest taka abstrakcyjna dziś, zobacz sobie, ile to procent budżetu armii USA :) a rozłożona na lata? Czytaj dalej ...

Re: Katedry…
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

dawwwkins2 napisał: > W przypadku planety, na której będziemy spodziewać się życia, mając sygnatury, > może obrazy planety, etc, itd – czyli lecąc nie po to, aby się przekonać, CZY o > no tam jest, tylko JAK wygląda – uważam, że nawet i dziś wysłalibyśmy misję wyk > raczającą poza horyzont naszego życia. Cóż, chciałbym w to wierzyć. Mówiąc o takiej misji wyobrażam sobie przedsięwzięcie bardzo kosztowne nawet dla przyszłego społeczeństwa – coś w rodzaju programu Apollo, jeśli nawet nie bardziej. Poparcie dla takiego przedsięwzięcia wymaga określonego klimatu społecznego i politycznego. Czy hedonistycznie nastawione społeczeństwo przyszłości zgodzi się na wyraźne wyrzeczenia, wiedząc, że nie zdoła za swego życia zaspokoić swej ciekawości? Tak, ja bym się zgodził, Ty też :) Ale społeczeństwo jako całość… hmmm… Czytaj dalej ...

Re: Szukanie powtarzalności? :)
Bez kategorii / 27 czerwca 2013

Dum, bez najmniejszego problemu przyjmę informację, że gdzieś tam jest życie. Co więcej, to mną nawet nie wstrząśnie – ja jestem przygotowany na tę wieść. Chociaż ciekawość, JAKIE ono jest, będzie mnie żreć jak pies kość :) Czytaj dalej ...